Menu Zarezerwuj
Puro Mag

TRÓJMIASTO: Retro spacery. Skręć w lewo

19.01.2018 City

Jeśli jesteście szczęściarzami i nocujecie w PURO, będzie Wam łatwo rozpocząć moją zimową wycieczkę. Jej punkt początkowy znajduje się właśnie przed hotelem. Ale uwaga, dzisiaj skręcamy w lewo, nie w prawo! Kto nie widział fontanny Neptuna i Dworu Artusa, musi wybrać się tam na własną rękę (nogę), ja dziś nie będę pomocna.

Pierwszy punkt naszej wycieczki mieści się kilkanaście kroków od hotelu, po drugiej stronie ulicy. Sklep z ceramiką Bolesławiec (1) kusi cudeńkami, których zazdrości nam cały świat. Nie zachodzę tu często przez wzgląd na mój portfel, bo chciałabym mieć większość tych skorup. Po przekroczeniu mostu na Motławie skręcam w lewo w Szafarnię. Ta niewielka uliczka prowadzi wzdłuż mariny. Latem można się tu poczuć jak w Chorwacji - woda, jachty i eleganckie panie w kostiumach kąpielowych sączące Martini (panie równie dobrze mogą sączyć szampana albo - dajmy na to - Campari). Jednak ja wolę przychodzić tutaj zimą, kiedy jest spokojniej. Mój obowiązkowy przystanek to UM AM (2), miejsce, które ciężko nazwać cukiernią, bo to jakoś banalnie brzmi (na stronie UM AM czytam, że są "cukiernią koncepcyjną"). Tak, znajdziecie tu ciasta i lody, tak, napijecie się tu pysznej kawy. Ale te "ciasta" to dzieła sztuki, nie tylko jeśli chodzi o wizualną, ale i smakową stronę, a to wcale nie takie częste. Dam się pokroić za lekkie jak chmurka śmietankowe ciasto z rokitnikiem i kawowe, z cudowną galaretką espresso w środku (to niestety zniknęło już z karty i śni mi się po nocach), ale tak naprawdę trzeba tu spróbować wszystkiego.

Z ciastem rokitnikowym w sercu i żołądku wędruję dalej. Z Szafarni skręcam w Angielską Groblę, a kilkadziesiąt metrów dalej na ulicę Na Stępce, ciągnącą się wzdłuż kanału. Na samym jej początku stoi piękny, nadgryziony zębem czasu dom z cegły. Jest tak blisko wody, że niemal się w niej zanurza. Kiedyś towarzyszyła mu stara, pokurczona jabłonka - dzisiaj jej już nie ma, ale dom dzielnie stoi i doczekał się nawet remontu! Mijam budynek, idę dalej. Z reguły jest tu pusto, mimo że od tętniącego życiem centrum Gdańska dzieli mnie kilka uliczek. Po tej stronie rzeki linię brzegową porastają trzciny. To kolejny niezwykły widok w sercu miasta, szczypta dzikości w poukładanym, betonowym świecie. Lubię słuchać ich szumu i podglądać, jak kołyszą się na wietrze, to zawsze uspokaja. Na drugim brzegu stoi kilka pięknych budynków z czerwonej cegły. Zima to najlepszy czas na ich oglądanie, bo właśnie teraz ogołocone drzewa odsłaniają wszystkie szczegóły, które wiosną toną w zieleni liści.

Wędrując dalej ulicą Na Stępce dojdziecie do ruin opuszczonych zakładów mięsnych z XIX wieku. Kiedyś przychodziłam tu robić zdjęcia, dzisiaj wstęp za mury jest zabroniony, bo trawione pożarami budynki grożą zawaleniem. Warto je obejrzeć, bo ich dni zdają się być policzone. Jeśli macie jeszcze energię - a zakładam, że tak, jesteście przecież po wizycie w UM AM - skręćcie w Sienną Groblę. Ale uprzedzam, tu będą już tylko ruiny i anegdota. Idąc tą malutką uliczką można odnieść wrażenie, że zmierzamy na koniec świata, że gdzieś tutaj wszystko się po prostu kończy i dalej nie ma już nic. Po trosze to prawda, bo na samym końcu ulicy trafiam na zamkniętą na kłódkę żelazną bramę z tabliczką "teren prywatny, wstęp wzbroniony". Ale kilkaset metrów wcześniej, stoją (jeszcze!) niezwykłe domki. Kilka drewnianych chatek sprawia wrażenie, jakby były z innego świata, jak mała, zapomniana przez otoczenie osada w centrum miasta. Pamiętam, że gdy trafiłam tu po raz pierwszy, przed jednym z domów siedziała na zydelku starowinka, a dokoła niej chodziły kury, grzebiąc leniwie w ziemi. Czułam się, jakbym przeniosła się w czasie - jeszcze pół godziny temu spacerowałam po przepełnionym turystami Długim Pobrzeżu, a teraz stoję przed drewnianą chatą przypominającą te, które znam z Podlasia, a zza płotu spoglądają na mnie ciekawskie oczy umorusanych dzieci. Dzisiaj po tamtym świecie zostały smutne, zabite deskami okna, a puste chatki cierpliwie czekają na rozbiórkę. Obok nich stoi również opuszczony, okazalszy dom wsparty na kolumnach.

Taki spacer wyostrza apetyt, więc ciastko z UM AM to już tylko blade wspomnienie. Wracam tą samą trasą i w drodze powrotnej zachodzę do Izakaya Sushi Bar (3), gdzie podają naprawdę dobre sushi. Po zimowym spacerze polecam tutejsze rameny, są przepyszne i do tego wspaniale grzeją. Warto jeszcze spróbować muślinowych pierożków gyoza (zajada się nimi również mój dwuletni synek). A jeśli ktoś ma ochotę na coś bardziej polskiego, warto zajrzeć do błękitnej Novej Pierogovej (4) i zjeść porcję pierożków z łososiem. Tylko zostawcie sobie nieco miejsca w brzuchach - za chwilę wyjaśnię, w jakim celu… Bo tymczasem naszym oczom ukazuje się Brovarnia (5) z dużym wyborem regionalnych piw. Moje ulubione to te pszeniczne, delikatne i słodkawe. Zwróćcie uwagę na architekturę - to spichlerz z XVII wieku, jeden z niewielu budynków, który ocalał z czasów II wojny światowej.

Nasz spacer dobiega końca, została nam jeszcze wisienka na torcie. A tak naprawdę arbuz… W dodatku z boczkiem! Podają go w Dancing Anchor (6) właśnie w PURO Gdańsk. Być może brzmi egzotycznie, ale nalegam… jest obłędny. To jedna z pyszniejszych rzeczy do zjedzenia w Trójmieście!

Tymczasem zbierajcie siły na kolejny spacer po centrum Gdańska. Wiosną pokażę Wam moje ulubione, ukryte przed wzrokiem turystów zakątki z okolic Długiego Targu.

 

 

Adresy:

1. Boleslawiec pottery shop, ul. Stągiewna 18, Gdańsk,

2. UM AM Marina, ul. Szafarnia 11, Gdańsk,

3. Izakaya Sushi Bar, ul. Szafarnia 11, Gdańsk

4. Nova Pierogova
, ul. Szafarnia 6, lok. 2, Gdańsk

5. Brovarnia
, ul. Szafarnia 9, Gdańsk,

6. Dancing Anchor, ul. Stągiewna 26, Gdańsk,

 

 

Tekst i zdjęcia:

*Ania Włodarczyk - Gdańszczanka z wyboru. Od 2007 roku prowadzi blog Strawberries from Poland, na którym łączy trzy pasje: pisanie, gotowanie i fotografię. O kulinariach pisuje do magazynów i portali internetowych, zajmuje się też fotografią kulinarną. Kolekcjonuje stare książki kucharskie. Jesienią ukazała się jej druga książka - "Kuchnia retro"

Similar articles

KRAKÓW: Kobiece miejsca
24.03.2017 City

KRAKÓW: Kobiece miejsca

KRAKÓW: Wege mapa. Najlepsze wegetariańskie & wegańskie restauracje w Krakowie / część I
29.01.2018 City

KRAKÓW: Wege mapa. Najlepsze wegetariańskie & wegańskie restauracje w Krakowie / część I