Menu Zarezerwuj
Puro Mag

Serce KRAKOWA. Osobisty przewodnik po Kazimierzu

31.07.2018 City

Kazimierz*, niegdyś enklawa żydowskiej społeczności, to jedna z bardziej fascynujących i magicznych krakowskich dzielnic. Dziś stanowi serce artystycznej bohemy, tętniące wielokulturową energią, pełne galerii, knajpek i tajemniczych zakątków. Jeszcze pachnący świeżością PURO KRAKÓW Kazimierz to wymarzony punkt startowy do odkrywania uroków tej niezwykłej dzielnicy. Na niecodzienny spacer po okolicy, okraszony romantycznym wątkiem, zabierze nas Kasia Pilitowska, krakuska z urodzenia i z wyboru, wyjątkowa znawczyni kuchni i miejskiej tkanki.

Kazimierz…miejsce mojej pierwszej randki. Było lato, przyjechałam na rowerze, on też. Nie było jeszcze knajp, restauracji, barów, nie było modnie ubranych zagranicznych turystów, przystojnych brodaczy i rozchichotanych dziewczyn na deskorolkach. Dziś powiedzielibyście, nie było tu nic. Ale dla uważnych i odważnych Kazimierz tętnił swoim niespiesznym rytmem, napędzanym niedrogim winem, pogaduszkami sąsiadek w oknach na ulicy Józefa, odgłosem gruchania rasowych gołębi na ptasim targu w każdy czwartek i pokrzykiwaniem sprzedawców warzyw prosto z wozu zaprzężonego w konia. Z moim wybrankiem poszliśmy ulicą Meiselsa, potem Bożego Ciała, Miodową, z popadającą w ruinę Synagogą Tempel, do skrzyżowania z ulicą Jakuba, gdzie na rogu w małym parterowym domku mieścił się skup makulatury. Potem na cmentarz żydowski… Zauroczeni, marzyliśmy, żeby tu zamieszkać. Tak też się stało! Dziś oprowadzę Was po Kazimierzu już jako jego mieszkanka.

 

Własnymi ścieżkami

Mój spacer nie biegnie prostymi drogami, trochę kluczy, zawraca, idzie po własnych śladach. Zachęcam, by na jego kanwie utkać swój własny kazimierzowski szlak. Skrzyżowanie ulic Stradom i Dietla to symboliczne przejście na Kazimierz, stąd dostrzeżecie wieże kościoła Bożego Ciała i św. Katarzyny i Małgorzaty, za Wami zostały te wawelskie. Zatrzymajcie się na chwilę, podnieście głowę i spójrzcie na budynek przy ul. Stradomskiej 27 i Dietla 42 w Krakowie, znany jako Kamienica Ohrensteina (1). Wybudowany w latach 1911 – 1913 na zlecenie krakowskiego handlarza win Mojżesza Leiba Ohrensteina zachwyca detalami i ogromną kopułą. Jak piękny i nowoczesny był przed wojną i Kraków, i Kazimierz!

Jesteśmy na Kazimierzu. Niektórzy dzielą go na chrześcijański i żydowski. Ja go nie dzielę, bo przecież Kazimierz też nie dzielił, lecz spajał różne kultury i nacje, tradycje i zwyczaje. Idziemy ulicą Augustiańską, niby cichą i niepozorną, ale skrywającą skarb: gotycki kościół św. Katarzyny i Małgorzaty (2). We wnętrzu stoi figura św. Rity, patronki od rzeczy niemożliwych i beznadziejnych, która kochała róże. Zaglądamy do Rosarium, gdzie można kupić pamiątki po świętej i do środka, rzucić okiem na figurę obsypaną różami. W każdy 22. dzień miesiąca setki kobiet przychodzi tu prosić Ritę o rozwiązanie zawiłych problemów życia codziennego. Podnosimy znowu głowy -  tak robimy jeszcze wiele razy - i kontemplujemy prostotę wyjątkowych witraży. Wychodzimy wyjściem na ulicę Skałeczną, która zaprowadzi nas na Skałkę do Kościoła oo. Paulinów pod wezwaniem świętych Michała Archanioła i Stanisława Biskupa (3). Uwielbiałam jako dziecko słuchać mrożących krew w żyłach opowieści mojego dziadka, relacjonującego grobowym głosem przebieg zbrodni, której scenerią był Kościół na Skałce. Według podań zginął tu święty Stanisław; we wnętrzu świątyni przechowywany jest pień, na którym podobno został poćwiartowany, później zwłoki porzucono w sadzawce na dziedzińcu. Całość horroru dopełniają ślady krwi na ścianie za ołtarzem, które nieodmiennie mnie fascynowały.

 

 

Kamienica Ohrensteina

Kościół oo. Paulinów na Skałce

Dzika śliwa pod Skałką

Planty Dietlowskie

Rosarium, miejsce czci św.Rity

Wino, koty i skrzypce

Przechodzimy klasztorną bramą na ulicę Paulińską. Rzut oka na drugą stronę Wisły, i wracamy po śladach ulicą Skałeczną do ulicy Krakowskiej na Plac Wolnica. Przecinamy go szybkim krokiem zatrzymując się na chwilę przy najpiękniejszej krakowskiej fontannie z lat 70-tych, „Trzech grajkach”, dłuta Bolesława Chromego (4). Zachwyca mnie miękka linia postaci i niespotykany zabieg - dno fontanny jest lekko uniesioną częścią bruku. Skręcamy w ulicę Mostową. Na rogu winiarnia „Barawino” (5), w której zamówimy butelkę polskiego wina z Winnicy Turnau w asyście rodzimych serów zagrodowych i tutejszej specjalności street foodowej – krakowskiego obwarzanka. Posileni, idziemy dalej, znowu w kierunku Wisły. Po lewej stronie, pod numerem 8, umościła się klimatyczna knajpka z galerią sztuki w jednym - Art Mostowa Cafe (6), znajdziemy tu też ukryte podwórko. Zanim na nie wejdziemy - najlepiej przez wnętrze kawiarni Po drodze” (7) - stańmy przed kutą metalową bramą do kamienicy i poszukajmy wzrokiem, po jej lewej stronie, charakterystycznego podłużnego wgłębienia na murze. Tu kiedyś, jak w każdym pobożnym żydowskim domu, umieszczona była mezuza, zwitek pergaminu z fragmentami Tory, umieszczony w pojemniku, który osoba przekraczająca drzwi wejściowe powinna dotknąć, ucałowawszy uprzednio dłoń. Zróbmy tak więc i wejdźmy na podwórko. Stoi tu cichy i pusty, modernistyczny w formie, dom modlitwy Chany i Abrahama Lednitzerów z 1907 r. (8) Czas i ludzie o nim zapomnieli, lecz w powietrzu wciąż wibruje echo modlitw.

Wracamy. Mijamy gwarne bary, kawiarniane ogródki, całe radosne życie toczące się na ulicy. Mijamy cichą ulicę Bocheńską, później kupimy w Idea Fix (9) nietuzinkowe wyroby polskich projektantów, tymczasem zatrzymujemy się pod oknem lutnika, Stanisława Kurkowskiego przy pl. Wolnica 8 (10). Jest jednym z najbardziej cenionych „lekarzy skrzypiec” w Europie.

Jeśli dopisze nam szczęście, podejrzymy go przez szybę przy pracy w warsztacie, który wygląda dokładnie tak, jak 300 lat temu. Skręcamy w ulicę św. Wawrzyńca. Po lewej stronie charakterystyczna, dominująca nad otoczeniem sylwetka kościoła Bożego Ciała. O jej historii i wnętrzu poczytacie w każdym przewodniku, my otwieramy drewnianą bramę pod numerem 9. Chłód przedsionka i schody. Trafiamy wprost do raju dla kawoszy, Karmy (11), palarni kawy i kawiarenki w jednym. Jeśli jednak pocałujemy klamkę (raj ma nienormowane godziny otwarcia), możemy na chwilę przycupnąć na schodach na podwórku, w lecie obsypanego dojrzałymi żółtymi mirabelkami, w zimie przykrytego czapką śniegu. Poszukajmy śladów minionych lat, być może kotek-ślepotek, którego budkę w kocie smakołyki zaopatruje pani Wiesia, opowie nam o dawnej świetności tego miejsca.

Fontanna "Trzej grajkowie", Plac Wolnica 

Art Mostowa Cafe

Pracownia lutownicza Stanisława Kurkowskiego 

Piknik pod Synagogą

Ulicą Wawarzyńca jeszcze nie tak dawno pomykały tramwaje. Bezużyteczne dziś przerdzewiałe tory prowadzą aż do ulicy Starowiślnej, my jednak skręcamy w Dajwór. Zaopatrujemy się w street-fodowe pyszności pod numerem 21 - stoi tu na co dzień kilka foodtrucków (12) (Truckarnia Food Truck Pack), i zatrzymujemy się na piknik na trawie nieco dalej, pod murami Starej Synagogi. Podreperowawszy siły, skręcamy w lewo w ulicę Na Przejściu, mijamy Starą Synagogę i ulicę Szeroką, i wąską uliczką Lewkową dochodzimy do ulicy Jakuba, idziemy nią wzdłuż cmentarnego muru do końca, po drodze zatrzymując się przed niewielkim oknem z widokiem na stary cmentarz żydowski Remuh (13). Po lewej nieco dalej, jeden już z nielicznych w mojej dzielnicy zakładów usługowych – zakład szklarski Marka Sałasa (14) - ileż to metrów kwadratowych luster u niego zamówiłam i ani chybi 5 szyb! Jeśli będzie otwarty, można zajrzeć i podziwiać ręczną robotę właściciela. Inny kazimierzowski zakład usługowy ze sznytem dawnych lat to fryzjer na ulicy Bożego Ciała 22 (15). Uwielbiam tę witrynę, której prosta aranżacja urzeka mnie swą bezpretensjonalnością od lat.

Piknik pod Starą Synagogą

Widok na stary cmentarz żydowski Remuh

Zakład Fryzjerski przy ulicy Bożego Ciała

Stary cmentarz żydowski Remuh

Zakład Szklarski Marka Sałasa

Trunki i zakupy

Dochodzimy do skrzyżowania ulic Miodowej, Jakuba i Brzozowej, tu obowiązkowy postój dla koneserów procentowych trunków w sklepie „Regionalne alkohole” (16), gdzie na szczególną uwagę zasługuje lodówka z regionalnymi cydrami i półka z ekskluzywną polską wódką Starką. Ruszamy Brzozową, mijamy znakomitą restaurację Karakter (17), rezerwujemy stolik na wieczór, i dochodzimy do mało uczęszczanego miejsca - trójkąta kazimierskiego. Tu zbiega się kilka ulic, tworząc malowniczy zielony trójkąt klombów i drzew, tradycyjnie od lat okupowany przez autochtonów-amatorów taniego wina i zakochanych. Na rogu cukiernia Vanilia (18), z dobrymi lodami i żydowskimi ciasteczkami hamantaszami, nieco dalej osobliwy sklep ze starociami Old Shop Stary Sklep (19), którym zawiaduje chimeryczna właścicielka, równie intrygująca, co jej zbiory. Robimy rundkę, i jesteśmy na rogu ulicy Sebastiana, tu mieści się ukryty w kamienicy pod numerem 10 Sito Vintage Shop (20) z fantastyczną kolekcją ciuchów i butów z lat 80 i 90. Kontynuujemy poruszanie się po kole, trafiamy na Galerię sztuki „2 światy” i szkołę kaligrafii w jednym (21). Schodzimy po schodkach do przytulnego wnętrza pełnego bibelotów i manuskryptów. W dobie klawiatury zastanawiamy się: kto jeszcze pisze gęsim piórem? Tu znajdujemy odpowiedź. Wracamy pod Stary Sklep, skręcamy w malutką, uroczą, omijaną przez turystów ulicę Podbrzezie. Tu łowcy czarnych krążków znajdą raj płyt winylowych - High Fidelity - prowadzony przez Piotra zwanego także Łysym (22), guru krakowskich barmanów i kolekcjonerów. Jeśli ma dobry humor położy wybraną płytę na gramofonie i pozwoli jej posłuchać w wygodnym fotelu. Wychodzimy. Pod nogami stuka bruk, jego śliskie kamienie prowadzą nas pod Synagogę Tempel. O niej wszystko już napisano, a ja pamiętam czasy, kiedy zrujnowane wnętrze okupowali bezdomni mieszkańcy Kazimierza, a śmiałków zaglądających przez zamknięte drutem drzwi bożnicy pytali: „Wiza na Kazimierz jest?”.

Trójkąt Kazimierski

Ciastkarnia Vanilia

"Regionalne alkohole" na Miodowej 28

Skarby z Old Shop Stary Sklep

Synagoga Tempel 

Serce dzielnicy

Czas na bijące rytmem knajp serce Kazimierza, Plac Nowy. Dochodzimy do niego spod Synagogi ulicą Estery. Możemy się tu zatrzymać w jednej z knajpek, zaliczyć wizytę w kultowym Singerze (23) na rogu ul. Estery 20 i Izaaka 1 (choć tam wszyscy już mówią wyłącznie po angielsku) lub zjeść znakomite pierogi w restauracji Mondo (24) na najmniej uczęszczanej części placu. Klasyka gatunku, ruskie pierogi, o muślinowym cieście, lekko przyrumienione na maśle, podawane są tutaj z górą podsmażonej cebulki. Warte grzechu.

Dochodzimy do ulicy Józefa. Spokojna niegdyś i pozbawiona jakichkolwiek rozrywek ulica, teraz stała się kazimierzowskimi Champs Élysées. Dla poszukujących prezentów idealna na zakupy. Są tu malutkie butiki, second handy, pracownie autorskie, malutkie bary. Ja polecam pracownię jubilerską Grzegorza Błażko (25), sklep z polskim dizajnem i ciuchami Paon (26), autorskie butiki z ubraniami Mapaya (27) i Anna Gregory (28), oraz oczywiście ukryty tajemniczy ogród w podwórku knajpki Eszeweria (29). Można się podzielić, panie na zakupy, panowie do ogródka na zimne piwo, albo odwrotnie. Nasza wycieczka dobiegła końca. Dziękuję Wam za znakomite towarzystwo. Teraz czas na Wasze odkrycia.


Epilog

I tak chodzę po moim Kazimierzu z Wami i sobie myślę, że jeszcze są miejsca nieodkryte, jak podwórko przy ulicy Bożego Ciała, z niszczejącą zapomnianą budką, w której przed wojną Żyd Epstein, ojciec mieszkającego na Kazimierzu Aviego Epsteina, sprzedawał ryby… Pod którym numerem? To odkrycie już zostawiam Wam. Zbaczajmy z utartych szlaków, przewodniki zostawiwszy w hotelach, i dajmy się ponieść duchowi tej magicznej dzielnicy.

Restauracja Mondo 

Pierogi ruskie z Mondo - słynne i smaczne

Hevre, klub w dawnym domu modlitw, oryginalne freski

Hevre, klub w dawnym domu modlitw, oryginalne freski

Adresy:

1. Kamienica Ohrensteina, ul. Stradomska 27 i Dietla 42
2. Kościół św. Katarzyny i Małgorzaty, ul. Augustiańska 7
3. Kościół na Skałce / Kościół oo. Paulinów pod wezwaniem świętych Michała Archanioła i Stanisława Biskupa, ul. Skałeczna 15
4. Fontanna „Trzej grajkowie”, Plac Wolnica 
5. Winiarnia Barawino, ul. Mostowa 1
6. Art Mostowa Cafe, ul. Mostowa 8
7. Kawiarnia Po drodze, ul. Mostowa 8
8. Dom Modlitwy Chany i Abrahama Lednitzerów, ul. Mostowa 8
9. Idea Fix, ul. Bocheńska 7
10. Pracownia lutnicza Stanisława Kurkowskiego, pl. Wolnica 8
11. Karma Cafe, ul. Wawrzyńca 11
12. Truckarnia Food Truck Pack, ul. Dajwór 21
13. Cmentarz żydowski Remuh, ul. Szeroka 40
14. Zakład szklarski Marka Sałasa, ul. Jakuba 3
15. Zakład fryzjerski, ul. Bożego Ciała 22
16. Regionalne Alkohole, ul. Miodowa 28
17. Restauracja Karakter, ul. Brzozowa 17
18. Cukiernia Vanilia, ul. Brzozowa 13
19. Old Shop Stary Sklep, ul. Brzozowa 7
20. Sito Vintage Shop, ul. Sebastiana 10
21. Galeria Sztuki „2 światy” i Szkoła Kaligrafii, ul. Brzozowa 14
22. Sklep z winylami High Fidelity , ul. Podbrzezie 6
23. Klubokawiarnia Singer, róg ulic Estery 20 i Izaaka 1
24. Restauracja Mondo, pl. Nowy 3
25. Pracownia jubilerska Grzegorza Błażko, ul. Józefa 11
26. Sklep z polskim dizajnem Paon, ul. Józefa 11,
27. Autorski butik Mapaya, ul. Józefa 3
28. Autorski butik Anna Gregory, ul. Józefa 2
29. Pub Eszeweria, ul. Józefa 9

 

* Krótka historia Kazimierza: Autonomiczna enklawa Żydów w Krakowie pojawiła się na Kazimierzu w połowie XIV w. i do początku XIX w. zajmowała teren „żydowskiego miasta", zamkniętego w kwadracie ulic Miodowej, św. Wawrzyńca, Wąskiej, Józefa i Bożego Ciała. Kolejne stulecia przyniosły niebywały rozkwit tej części Krakowa, w szczególności dzięki przyznaniu Żydom w latach 60. XIX w. równych praw obywatelskich. W okresie dwudziestolecia międzywojennego, Kazimierz stał się dzielnicą wybitnie żydowską i naturalnym centrum życia Żydów w Krakowie. Działały tu partie polityczne wszelkich maści, reprezentujące ludność żydowską w polskim parlamencie, organizacje oświatowe, kulturalne i sportowe. To tu koncentrowało się życie religijne krakowskich Żydów. Modlono się w sześciu ortodoksyjnych synagogach: Starej, Remu, Wysokiej, Izaaka, Poppera i Kupa oraz w Postępowej, zwanej Tempel, w której dziś odbywają się koncerty w ramach największego na świecie Festiwalu Kultury Żydowskiej. Wojna zmieniła Kazimierz bezpowrotnie. Zniknął kazimierzowski wielokulturowy świat, a jego mieszkańcy rozproszyli się po całym świecie. Na szczęście zostały po nich ślady. Czasami są niewyraźne, jak cień drzew na fasadzie kamienicy, ukryte w ciemnych podwórkach, czasami je mijamy, nie mając o nich pojęcia; nie pokazują ich przewodnicy, nie piszą o nich w bedekerach. Znają je mieszkańcy, tacy jak Kasia, warto więc pytać, szukać, odkrywać.

 

tekst i zdjęcia: Kasia Pilitowska

Similar articles

Kulturalny POZNAŃ: 5 najlepszych premier jesieni
08.10.2017 City

Kulturalny POZNAŃ: 5 najlepszych premier jesieni

Kulturalny POZNAŃ: Wystawy i festiwale, które trzeba odwiedzić wiosną w Poznaniu
15.05.2017 City

Kulturalny POZNAŃ: Wystawy i festiwale, które trzeba odwiedzić wiosną w Poznaniu