Menu Zarezerwuj
Puro Mag

Must-eats in Wroclaw

29.01.2019 City

Dzień we Wrocławiu? Z nami spędzisz go w pełni smaku i satysfakcji. Od śniadania po wieczornego drinka - oprowadzimy Cię po kulinarnych perełkach Wrocławia, których ostatnio przybywa jak grzybów po deszczu! W fascynującą podróż po wrocławskich smakach zabierze Was Agnieszka Szydziak*, animatorka lokalnej kultury kulinarnej, dziennikarka i specjalistka od smakowitych nowości.


Startujemy oczywiście na Włodkowica, na razie spokojnie - usiądźmy na chwilę w lobby Puro Hotel z kubkiem małej czarnej i harmonizującym widokiem na ogród nad fosą. Niech oddech stanie się rytmiczny i świadomy, bo dziś jeszcze kilka razy serce zabije mocniej.

 

Na śniadanie - w kontakcie 
ul. Benedykta Polaka 12/1b

Na początek dnia: kulinarna sielanka! Już sama przestrzeń wywołuje dobre emocje - ściany z czerwonej cegły, drewniane, naturalne meble, pieszczące zmysły zapachy - raz kawy, innym razem pieczonych warzyw czy owsianki na słodko. Sielankowo jest również w kwestii smaków - drugi tak pyszny hummus jak tu zjecie najbliżej chyba w krakowskim Hummus Amamamusi! Absolutnie gładka, delikatna i napowietrzona struktura czyni z niego hummusowy wzorzec. Cały Wrocław kojarzy W kontakcie właśnie z tym ciecierzycowo-sezamowym kremem, serwowanym z różnymi dodatkami zmieniającymi się wraz z dostępnością sezonowych warzyw, owoców i fantazją Tamary, właścicielki tego miejsca. Tej zimy proponuje fuzję hummusu z… bigosem i fasolką mung czy kompozycję grillowanego kalafiora, wegańskiego sosu serowego i słonecznika teryiaki. Ale oprócz hummusu można zjeść tu również dolnośląskie sery, jaja i warzywne pasty. A te ostatnie, pomimo “niepozornej” listy składników (np. burak, pietruszka, masło orzechowe, daktyle lub kukurydza, miso, mleko kokosowe, czosnek) smakują niczym ambrozja. Chyba podobne czary odprawia się nad lemoniadami i naparami, których nie traktuje się jako dodatki, ale pełnię smaków pieczołowicie wydobywa z lokalnych owoców i przypraw z całego świata. “W kontakcie” rozgrzeje Was o poranku swoim złotym mlekiem, a popołudniami osłodzi życie puddingiem, gorącą czekoladą lub ciachem z całym bogactwem wszechrzeczy.

Na obiad - Sushi Corner 
ul. Pawła Włodkowica 12a

Na tej samej ulicy co wrocławski PURO Hotel, mieści się mała japońska restauracja specjalizująca się w sushi. Swoje lunch menu serwuje między 12:00 a 16:00, a do wyboru jest kilka klasycznych zestawów lunchowych rolek - w wersji z grillowanymi składnikami, z surowymi rybami albo wegetariańskich. Możecie także spróbować Chirashi Don, czyli kawałków surowego tuńczyka, ebi i łososia z dodatkami podawanych na zaprawionym ryżu. Co tydzień zmienia się lunchowy zestaw bento, który tworzą zwykle trzy podstawowe elementy - sushi rolka, makaron lub ryż połączony ze sztuką mięsa, ryby, albo owocami morza oraz sałatka. Do każdego zestawu w cenie podawana jest zielona herbata lub karafka wody. Za dopłatą lunch można powiększyć o zupę: miso, Tom Kha lub Tom Yum. Świeże (tutejsi sushi masterzy mają bzika na punkcie jakościowego produktu), dobrze zbalansowane porcje swoim podaniem cieszą również oko. Jeśli nie uda Wam się zdążyć na lunch - nic straconego - po 16:00 obowiązuje tutaj szeroka karta autorskich i bardziej klasycznych sushi setów, czasem pojawiają się dania specjalne, jak ramen czy yakitori, odkryjecie tu również sporą kolekcję jakościowego sake. Musicie też wiedzieć, że Sushi Corner to siostrzany lokal Nabe, w którym odbywają się jedne z najlepszych w Polsce uczt omakase. Jest to tradycyjna forma japońskiego ucztowania, podczas której w zaufaniu oddajemy się sushi masterowi (omakase to w wolnym tłumaczeniu “wybór powierzam tobie”) wybierającemu i przyrządzającemu na naszych oczach najlepsze posiadane produkty. 

Na deser - GIGI Cafe 
Świeradowska 51/57

Pracę z mąką, cukrem i masłem GIGI opanowało do perfekcji. Dołóżmy do tego sezonowe owoce od podwrocławskich sadowników, jaja od szczęśliwych kur czy orzechy laskowe, mąkę i ser mascarpone z Włoch, to trochę jak znaleźć się w słodkim raju! Rozsiądźcie się zatem wygodnie przy stole, zamówcie kawę i zobaczcie na własne oczy jak wyrabia się tutejsze dobre uczynki. Ten pierwszy to ciasto drożdżowe - punkt honoru GIGI Cafe i ważny dla Wrocławia tradycyjny wypiek. Dobrze wyrośnięte ciasto ma odpowiednią lekkość, pachnie masłem i drożdżami, błyszczy brązową skórką nakrapianą chrupiącą kruszonką, a w swoim wnętrzu ukrywa sezonowe polskie owoce lub waniliowy krem. Grzechem jest odmówić sobie tutejszych drożdżówek, szczególnie z jagodami, na które sezon trwa tak krótko! Dlatego podpowiadamy - rozsądnym będzie zabranie kilku bułeczek na wynos. Jeśli okaże się, że w temacie drożdżówek ubiegli nas i zjedli wszystko inni wierni, warto skosztować kruchych ciast, na przykład w formie tartaletek z konfiturą pomarańczową, belgijską czekoladą i orzechami z Piemontu. Aby napełnić się dobrem po brzegi wskazane jest też chociażby spojrzenie w stronę piętrzących się bez, serwowanych w gargantuicznych porcjach - kruche i muślinowe zarazem, przekładane kremowymi i owocowymi warstwami. GIGI kocha tradycję, dlatego warto uczcić z nimi Tłusty Czwartek lub zamówić świąteczne wypieki - torty, serniki na zimno, makowce. I choć odległość od PURO Hotel robi nam z wizyty tutaj niemałą wyprawę, to jesteśmy przekonani, że nie będziecie żałować. Dla tych, których odległość jednak powstrzyma od odwiedzin tego miejsca, mamy insajderskiego newsa - już niedługo w centrum Wrocławia otwiera się nowa lokalizacja GIGI Cafe. 

Na kolację - jadka 
ul. Rzeźnicza 24-25

Jeśli kochacie fine dining, to obowiązkowym punktem we Wrocławiu jest wizyta u Justyny Słupskiej Kartaczowskiej. Restauracja jadka, bo o niej mowa, jest wspaniałym zwrotem ku temu, co polskie, ale też wrocławskie. Z meandrów historii kulinarnej najbliższego regionu szefowa kuchni wydobywa narodowe dobra i nadaje im nowego blasku. Najwyższej jakości lokalny węgorz, kawior czy wędzony karp z XIX-wiecznego stawu pod jej ręką nabierają współczesnego smaku i tworzą kolejny rozdział historii polskich produktów i receptur. Nie byłoby tego jednak, gdyby Słupska Kartaczowska nie czerpała z dorobku klasycznych francuskich technik - czasochłonnych i wymagających precyzji. Produkty tak potraktowane odwdzięczają się pełnią smaku i okazuje się, że minimalizm w postaci 4-5 składników na jedno danie, nie stoi na drodze do tego, by odczuć satysfakcję i przyjemność z kulinarnego doświadczenia. Będąc w jadce zamówcie menu degustacyjne (opcja 5 lub 7 dań), bo naprawdę trudno jest wybrać między pierogami z bażantem, prawdziwkiem i słoniną, białą kiełbasą z dziczyzny z fasolą w sosie z żurku, królikiem z estragonem, kolorowymi marchewkami i kaszą czy solą z dzikim czosnkiem i puree szafranowym, nie mówiąc o równie zaskakujących deserach, wśród których znajdziecie krem z czerwonej kapusty z hibiskusem i rodzynkami albo biszkopt słonecznikowy z dynią i rokitnikiem. Jeśli nic nie stoi na przeszkodzie poproście również o dobór alkoholi - win ze starego świata i środkowej Europy, wrocławskich piw lub destylatów. Kalejdoskop smaków dopełni magiczna atmosfera niemalże niezmienionej pruskiej kamienicy, w której znajduje się restauracja. 

 

Na wieczór - Browar Stu Mostów 
Jana Długosza 2


Browar Stu Mostów to jeden z pierwszych browarów rzemieślniczych, który powstał we Wrocławiu, kiedy piwna rewolucja zaczęła ogarniać Polskę. Ale że pojawił się właśnie tutaj, to nie przypadek - jego właściciele skrupulatnie wpisali swój projekt w historyczną tożsamość miasta nad Odrą. To we Wrocławiu tradycja warzenia piwa sięga czasów średniowiecza i jak widać, ma się bardzo dobrze. Właśnie tutaj możecie się przyjrzeć temu procesowi i pracy wykwalifikowanych browarników, ponieważ na antresoli nad piwną produkcją zbudowano kameralny pub. Oprócz tego, że napijecie się w nim piwa warzonego zaraz obok Was, to również dobrze zjecie. Za koncepcję kuchni - nowatorskiej, trochę szalonej, na pewno komfortowej i idealnie łączącej się z piwem - odpowiada jeden z charyzmatycznych wrocławskich szefów kuchni, Michał Czekajło. Składają się na nią przystawki, dania główne i desery. W menu znajdziemy przede wszystkim opcje mięsne, z intensywnymi, długo gotowanymi sosami i węglowodanowymi dodatkami w postaci kluseczek, kopytek, knedli - zwykle z zaskakującym twistem, jak na przykład pierś gęsia z kasztanowymi kopytkami i sosem z rokitnika, czy chlebowe knedle z sosem musztardowym i suszoną kiszoną kapustą. Produkty używane tutaj pochodzą od regionalnych, małych producentów i przetwarzane są od podstaw na miejscu. Z szacunku do doskonałego składnika wykorzystuje się go do ostatniego okruszka czy kropli, dlatego wiele z tego, co zostaje po produkcji piwa, jest używane w kuchni - tak powstaje precel z piwnym słodem, sosem serowym i konfiturą z cebuli. Sprawdźcie też desery, nawet jeśli niekoniecznie przepadacie za słodkim. Wśród nich pojawią się tak nietuzinkowe propozycje jak tost francuski z chleba żytniego z lodami chlebowymi z piwem i sosem z płatków drożdżowych, które odmienią Wasze nastawienie do deserów. Menu pubu uzupełniają pieczywo oraz dodatki wytwarzane w sąsiedniej manufakturze - Concepcie Stu Mostów. Podpowiadamy - można je tutaj zakupić i wrócić do domu z doskonałym wrocławskim suwenirem!

 


*Agnieszka Szydziak - smakoszka o odpowiedzialnym podniebieniu, animatorka kultury kulinarnej Wrocławia, redaktor naczelna Have a Bite, specjalistka od gastronomicznego marketingu.

zdjęcia: dzięki uprzejmości właścicieli restauracji 

 

 

Similar articles

PURO Gdańsk: Black & White
31.05.2015 City

PURO Gdańsk: Black & White

TRÓJMIASTO: Retro spacery. Skręć w lewo
19.01.2018 City

TRÓJMIASTO: Retro spacery. Skręć w lewo