Menu Zarezerwuj
Puro Mag

Daleki Wschód w bliskim Krakowie

31.01.2020 City

Od pierwszych “chińczyków” i marzeń o egzotycznych smakach po aromatyczne rameny i miski obfitości. Azja dziś króluje na talerzach i w sercach krakusów, choć potrzebowała trzech dekad, by rozgościć się na dobre. W fascynującą podróż po azjatyckich zakątkach kulinarnego Krakowa zabiera nas dzisiaj Kasia Pilitowska, lokalna smakoszka i animatorka kultury. 

Sprzedaż marzeń

Nikt już nie pamięta, kiedy powstał pierwszy „chińczyk” w Krakowie, choć powinien to być „wietnamczyk”... jakoś przyjęła się ta pierwsza nazwa. Wszyscy natomiast wiedzą, że ten pradawny lokal nadal mieści się przy ulicy Stradom. Wnętrze nie odbiega od klasyki tego typu barów rozsianych po Polsce, zapach też zresztą nie... W tamtych, biednych czasach niczego, samo już czytanie menu było równie ekscytujące, co kupno nowych levisów. Bar Hoang Hai pod 13 w menu miał po prostu marzenia o dalekich podróżach wyczarowane ręką „Hoang Dam, wieloletniego szefa kuchni w pięciogwiazdkowym hotelu Thang Loi w Hanoi”: Pho Xao Bo, Tôm Chiên, Pad Thai i oczywiście sajgonki. Ze względu na długo utrzymujący się po wizycie w lokalu zapach na ubraniu, losowaliśmy przed wejściem tego, kto zostawiwszy kurtkę i sweter w naszych rękach, szedł złożyć zamówienie. Potem szliśmy nad niedaleko przepływającą Wisłę i wcinaliśmy tłuściutkie kąski marząc o nocnych bazarach w Wietnamie. Ech, to były czasy.

Asia Deli

EDO Sushi

Egzotyczne jaskółki

Na długie dekady zapanowały rządy identycznych „azjatyckich” lokali i hegemonia jedynego w tamtych latach „hindusa”, Indus Tandoor, na ul. Sławkowskiej, czynnego po dziś dzień, w którym zajadałam się do nieprzytomności kadhai paneer i chrupiącymi roti. Wydarzeniem porównywalnym do przybycia chińskiego cesarza było otwarcie pierwszego sushi baru Edo Sushi (dziś nazywanym „starym” EDO) na krakowskim Kazimierzu. Tym, co go do dziś wyróżnia od innych, to konserwatywne trzymanie się tradycyjnych reguł kuchni japońskiej i korzystanie wyłącznie z japońskich produktów. Po latach do lokalu dołączyły trzy sklepy Asia Deli również z miniaturowym miejscem do jedzenia. I tak kilkanaście lat temu, pierwsza jaskółka azjatyckiej wiosny poszybowała nad dachami Krakowa.


EDO Sushi
, ul. Bożego Ciała 3
Asia Deli, trzy lokalizacje 1: ul. Węgłowa 1, (bez możliwości jedzenia); location 2: ul. Królowej Jadwigi 219; location 3: ul. Ślusarska 3)

Youmiko Sushi

Nowa Azja

Kolorowa, z autorskim twistem, pojawiła się w Krakowie pod skromną postacią sushi baru Youmiko ukrytego w podwórku kamienicy przy Małym Rynku. Ascetyczne wnętrze, niebanalna ceramika, a przede wszystkim możliwość oglądania na żywo powstawania apetycznych rolek, zdobyły setki wielbicieli. Dziś bar mieści się przy ul. Józefa 2 na Kazimierzu i słynie z wegańskiego sushi, które podaje się tu w każdą niedzielę. Ich „torcik bakłażanowy”, kolejna wariacja gunkanu, czy nigiri z marynowanym pomidorem - to po prostu raj na ziemi. W menu oczywiście klasyczne uromaki, hosomaki, sashimi i miso, naturalne wina i sake. Warto podnieść wzrok i zobaczyć dekorację sufitu w postaci tysiąca zapisanych po japońsku karteczek.

 

Youmiko Sushi, Józefa 2

 

Ka Udon Bar & Sushi

Rosół, cesarz podniebienia

Wiadomo, rosół na niedzielny obiad u mamy musi być, tak jak udon, ramen czy pho w jadłospisie każdego dobrze zorientowanego w kulinarnych trendach azjoluba. Świątynią smaku nie tylko dla podniebienia, ale i dla oczu, jest Ka Udon Bar (ostatnio do jego nazwy dołączyło „& sushi”). Tu wszystko jest wegańskie, a krótka karta świadczy o niezwykłej dbałości o szczegóły. W wysmakowanym wnętrzu, pod rozświetlonymi żyrandolami, w otwartej kuchni, obok ekscentrycznego właściciela uwija się kilka osób. Gruby, mięsisty makaron – udon, przygotowywany jest tu od początku i na oczach zgłodniałych bywalców. Mamy więc kitsune, udon w gorącym wywarze podawany ze słodkim imbirem i dymką, zaru, zimny udon, tempurę i zestawy sushi. Duży wybór win naturalnych i znakomita kawa z własnej palarni Karma, a w lecie na patio aromatyczny japoński grill. Warzywa o wędzonym, dymnym smaku są warte grzechu.

 

Ka Udon Bar & Sushiul. Rakowicka 14 A

Ramen People

Ramenowe szaleństwo

...ogarnęło Kraków i trwa w najlepsze. Prym wiodą tu Ramen People i Akita Ramen. Pierwszy z nich, w którym podaje się ponad dziesięć rodzajów ramenu z własnej produkcji makaronem (rzadkość!), konkuruje z drugim wspaniałym widokiem znad Wisły na zabytkowe kamieniczki Kazimierza i wieżyczki Wawelu. W ich menu znajdziecie też sałatkę z wakame, kimchi, pikantne ogórki, natto, czyli sfermentowane ziarna soi, i sezonowe miski z ryżem. W Akita Ramen, prócz popisowego ramenu, zjecie hoisin ribbs, krewetki w tempurze, tatara z wołowych serc, pac choi dango czyli gołąbki z nadzieniem wieprzowo-krewetkowym. W obu lokalach obok klasycznego ramenu w mięsnym wywarze, podaje się jego wegańską wersję. W weekend ogromne kolejki do lokali świadczą o wyjątkowości smaku dań tych miejsc.

 

Ramen Peopleul. Czysta 8  i ul. Nadwiślańska
Akita Ramenul. Wegłowa 4

 

 

Wiệtnam

Bardzo mała Azja

Najfajniejsza w azjatyckich knajpkach w Krakowie jest ich kompaktowość: parę stolików, krótkie menu i częstokroć właściciel za barem. Lista tych pachnących przyprawami barów z kolorowymi daniami jest równocześnie przeglądem geograficznym państw Azji. Wejdźmy więc do baru Wietnam w Podgórzu - powstał niecały rok temu, a już ma kolejki wielbicieli. Zarządzany przez polsko-wietnamską rodzinę, w której mama dzierży stalową ręką kuchnię, specjalizuje się w klasykach. W menu oczywiście Cha Nem - mięsne i wegetariańskie sajgonki, zupa Pho, absolutny hit - Tom Tam com - panierowane krewetki, Bun Cha – zestaw mięs z grilla i osławione smażone kalmary. Na uwagę zasługuje uroczy ołtarzyk z darami dla wietnamskich bogów.

Wiệtnam, ul. Kazimierza Brodzińskiego 2


Bliźniacze koreańskie lokale Oriental Spoon i Mandu to już weterani azjatyckiego Krakowa, niezmiennie od początku prowadzone przez koreańskich właścicieli. „Orientalna łyżka” słynie z bibimbap, idealnego połączeniu ryżu i warzyw z mięsem: wołowiną (bulgogi), kalmarami, boczkiem, kurczakiem curry lub bezmięsnymi dodatkami jak jajko sadzone i tofu, w formie łatwego do zabrania pudełeczka na śniadanie czy lunch. W Mandu podawane są tradycyjne koreańskie pierożki przyrządzane na parze z przeróżnym nadzieniem mięsno-warzywnym, krewetkowym, tofu  i  sezonowymi warzywami. Od niedawna w menu pojawiły się puchate bułeczki bao. Na uwagę zasługują robione na miejscu kiszonki.

Manduul. Paderewskiego 4
Oriental Spoon, ul. Ignacego paderewskiego 4


Jeśli wziąć pod uwagę najmniejszy metraż azjatyckiego baru w Krakowie, to pałeczkę pierwszeństwa dzierży przycupnięty u podnóża Parku Bednarskiego w Podgórzu koreański Pan Kim Bap. Historia jest prosta i wzruszająca. Pan Kim Bap zakochał się w jasnowłosej Polce na studiach w Krakowie i już tu został. Po dwóch latach zmagań z językiem polskim, bezdusznością urzędów i niezrozumiałymi zawiłościami prawa, dopiął swego: otworzył bar, w którym pracuje z żoną i teściową. To, co podaje jest szczere, proste i od serca, jak i on sam: bibimbap z wołowiną lub rybą, z avocado i jajkiem sadzonym, japchae bap z batatowym makaronem i koreańskie sushi. Najlepiej wziąć te smakołyki do pudełeczka i udać się na zielona trawkę do pobliskiego parku.

Pan Kim Bapul. Legionów Piłsudskiego 23  

 

The Tokio Tower – japońska restauracja na Kazimierzu, w której szefuje Koji Onodera, Japończyk pochodzący z Hokkaido. W lokalu serwowane jest tylko curry i don, a menu liczy sześć dań, w tym klasyki: katsu curry, czyli curry z kotletem wieprzowym, butatamadon z cienko pokrojoną wieprzowiną podawaną z jajkiem i ryżem i wegańska wersja tego dania ze smażonym tofu – tofudon. Do każdego dania podawany jest bulion z kurczaka w małej miseczce i marynowane w soli i cukrze ogórki (w przypadku tofudona zamiast zupy jest dodatkowa porcja ogórków).

The Tokio Tower, ul. Podbrzezie 2

 

Wschód Bar

Molam

Inspiracje i peregrynacje

W krakowskim tyglu podlanym azjatyckimi sosami pojawiają się piękne lokale, w których menu czuć inspirację podróżami właścicieli, ot choćby Wschód Bar, niewielki, pięknie zaprojektowany, skąpany w różowej poświacie, w którego karcie znajdziemy dania kuchni chińskiej, japońskiej, tajskiej, koreańskiej i wietnamskiej. Warto tu się wybrać na wspaniałe grillowane bakłażany w imbirowym sosie z fermentowanej soi, wontony, delikatne pierożki z wieprzowiną po syczuańsku lub kantońsku, tofu (tu ukłon w kierunku wegetarian, autorski farsz szefowej kuchni), pieczoną wieprzowinę zawijaną w cieniutkie naleśniki, dan dan – syczuańskie danie na bazie makaronu z mięsnym sosem i Kara Age, japońskie KFC: smażone w cieście chrupiące kawałki kurczaka z sosem sojowym i cytryną. Do tych pyszności podają wino i nietuzinkowe napoje.

Wschód Bar, ul. Miodowa 4 pasaż

 

Absolutna perła w koronie z atmosferą jak z nocnych kantyn w Bangkoku. Okrzyknięty kulinarnym odkryciem roku 2019 Molam z tajską autorską kuchnią Tomka Muzy, w której każdy produkt szef przygotowuje sam: od past curry, przez sosy, po chili jams i mieszanki przypraw. Jego kuchnia, którą można nazwać „Nu-Thai” oparta jest na oryginalnych recepturach, do których wykorzystywane są najlepszej jakości lokalne produkty. Stąd w menu można znaleźć rodzimą wędzoną białą kapustę, pieczoną brukselkę i jarmuż. Dania podawane są tak, by dzielić się ze współbiesiadnikami. Do posiłku polecam zamówić aromatyczny kleisty ryż. Wisienką na tym pochwalnym torcie są świetne koktajle miksowane ze świeżymi owocami. Ja uwielbiam to wnętrze, pełne smakowitych drobiazgów, dizajnerskich przedmiotów i retro… spłuczkę na łańcuszek. 

Molamul. Rajska 3-4 

Tbilisuri

To też Azja!

Kończąc azjatyckie wycieczki po Krakowie, należy oddać cześć restauracjom gruzińskim i indyjskim. Bezsprzecznie najlepszą kuchnię gruzińską reprezentują dwie restauracje: Tbilisuri, której roladki z bakłażana - badridżani - nadziewane orzechowym farszem to niebo w gębie! Nie ustępują im chachapuri, lula kababi, szkweruli i absolutnie wybitny warzywny gulasz adżapsandali. Druga, ukryta pośród bronowickich domków i bloków, to GMT - Georgian Wine&Art Gallery, którą prowadzi utalentowana szefowa kuchni Gruzinka Keti Prangulaishvili. Tu przede wszystkim królują wina gruzińskie i małopolskie, a znakomita kuchnia Kati i wybitne chinkali, jest ich należną oprawą.

 

Tbilisuri, ul. Meilselsa 5
Tbilisuri pierogarnia, ul. Jana Długosza 3
GMT - Georgian Wine&Art Gallery, ul. Bytomska 23

The Masala Roll Factory

Z najlepszymi indyjskimi miejscówkami zawsze jest problem, każdemu co innego smakuje! Arcysubiektywnie zaproszę Was do dwóch odbiegających od utartych wyobrażeń restauracji. Hariprasad Samosa & Curry, aromatyczna dziupla pełna chrupiących, gorących samosów z wegańskimi sezonowymi nadzieniami i obezwładniającym curry, to najlepszy hinduski street food w Krakowie, choć ostatnio dołączyły do niego The Masala Roll Factory serwująca khati rolls rodem z Kalkuty z Bengalu Zachodniego i autorska, długo oczekiwana, restauracyjka na kółkach prowadzona przez Sheuli Bhowal, sławną szefową kuchni z Indii, która sukces odniosła dzięki rodzinnym przepisom. U Sheuli zjecie Kabuli Dum Biryani – ciecierzycę z ziemniakami i chutneyem pomidorowo-daktylowym,  Peneer Butter Masala – indyjski ser paneer w kremowym sosie pomidorowym i saffron lassi.

Hariprasad Samosa & Curry, ul. Dietla 45 pasaż
The Masala Roll Factoryul. Starowiślna 16
Yummy India Foodiesul. Krupnicza 24


Ruszajcie więc w aromatyczną podróż po nowych kulinarnych azjatyckich falach starego Krakowa. Pysznych podbojów!

 

Tekst: Kasia Pilitowska
Zdjęcia: dzięki uprzejmości restauracji, zdjęcie tytułowe: Molam

Similar articles

KRAKÓW: Tajemnicze ogrody
20.06.2018 City

KRAKÓW: Tajemnicze ogrody

WROCŁAW: Nudź się, na zdrowie!
20.11.2018 City

WROCŁAW: Nudź się, na zdrowie!