24.10.2014

Zjeść KRAKÓW: Najedzeni Fest!

Jest ich dwie, obie głodne i zdeterminowane. Głodne dobrego smaku i ludzi, oraz zmotywowane, by te składniki ze sobą łączyć w wybornym “jednogarnkowcu”, czule przyrządzanym co sezon. I zakrapianym miłością do języka polskiego.

Kasia Pilitowska i Magda Wójcik, dwie Krakuski z krwi i kości, stworzyły Najedzeni Fest, niezwykły festiwal kulinarny, na którym po krakowsku można się najeść i nagadać. Do syta!

fot. Posiłki (po lewej),  Agnieszka Wojtuń / Green Carrot (po prawej)

 

fot. Smaki z Lanckorony

 

“Przepis jest prosty: chcemy pokazać tych, którzy kochają i umieją gotować, niezależnie od tego, czy robią to profesjonalnie, czy w domowym zaciszu. Wydobyć smaki, które kłębią się w dużych i małych kuchniach. I wpisać je na stałe w krakowski krajobraz kulinarny”

mówi Kasia, współtwórczyni imprezy, z którą rozmawiamy w wirze przygotowań do jesiennej edycji.

 

“My, Krakusy, nie jadamy na mieście, a szkoda… Wozimy ze sobą kanapki do pracy, a knajp godnych polecenia jest naprawdę mało. Chodzi nam o to, by się trochę postarać. Wyjść i zjeść coś dobrego, zainspirować się, nauczyć smaku. Chcemy promować jakość, nie ilość”

 

kontynuuje.

 

Najedzeni Fest pojawia się cyklicznie, zgodnie z porami roku. Dzieli się na trzy strefy: kulinarno-degustacyjną - gdzie najadamy się do syta i karmimy zmysły, kulturalną - sycącą nie tylko ciało, ale i ducha, wypełnioną warsztatami, spotkaniami, kinem kulinarnym, oraz tematyczną - związaną z przewodnim hasłem danej edycji.

 

fot. Agnieszka Wojtuń / Green Carrot

 

fot. Posiłki

 

“Zaczęłyśmy od promowania knajp i restauratorów, żeby ich trochę z tych kuchni wyciągnąć. Potem przyrumieniłyśmy nieco formułę, i do kucharzy dołączyli ci, co żywność produkują - rolnicy, lokalni twórcy, pasjonaci gotowania. Jako wisienka na torcie znaleźli się showmeni, którzy zaczęli kucharzyć na scenie, promować smak i radochę z gotowania”

snuje opowieść Kasia.

Pomysł “Najedzonych” chwycił na tyle, że wystawców pojawia się na festiwalu regularnie ponad setka, a lokalnymi specjałami zajada się 6-8 tysięcy smakoszy. Gdy zrobiło się nieco ciasno, dziewczyny natychmiast zareagowały: wymyśliły małą, “lotną” edycję “Najedzonych”.

“Chodzi o to, by wyzwolić kreatywność. Rzucamy hasło i okazuje się, że cała masa ludzi gotuje nagle wszelkiej maści kasze czy strączkowe (hasło: “Kipi kasza, kipi groch”), czy wymyśla patenty na przetrwanie do obiadu (“Drugie śniadanie”). Nie mamy stałego miejsca na festiwal, pojawiamy się w różnych przestrzeniach Krakowa. To nas nie ogranicza i także wyzwala kreatywność, organizacyjną. Bo gotować, to być ciągle w procesie :) “

 

fot. Staszek Romek / KuchenneWariacje.pl

 

Lokalność nie jest tylko chwytliwym hasłem. “Najedzone” promują smaki kosmopolityczne, jak sushi czy ostrygi, ale na warsztat głównie biorą to, co lokalne. Bo tak jest zdrowiej, ciekawiej, taniej. Jest październik, są wykopki, a więc bohater nasuwa się sam - ziemniak. Okazuje się, że ta skrobiowa bulwa ma wiele odmian, każda o innych właściwościach. I jest też nieco zapomniana mąka ziemniaczana - “W dobie powszechnego uczulenia na gluten - bezcenne odkrycie ” - śmieje się Kasia.

Małe Najedzeni Fest z ziemiakiem w roli głównej, na krakowskim Starym Kleparzu okazało się hitem. Była zupa ze słodkich ziemniaków, a także ziemniakowe wariacje koreańskie czy meksykańskie. Ponoć z talerzy zniknęło absolutnie wszystko!

 

fot. Staszek Romek / KuchenneWariacje.pl

 

Festiwal stał się platformą wymiany doświadczeń, miejscem narodzin - i testów - nowych kulinarnych inicjatyw. Jeśli smakuje na “Najedzonych”, to z pewnością będzie smakować na co dzień!

 “Start u nas to dobry początek, ostateczne sprawdzenie się, konfrontacja z klientem. Firmujesz sobą to, co stworzyłeś - nie możesz uciec do kuchni, musisz znać odpowiedź na pytanie klienta, z czego robisz pierogi” 

podsumowuje Kasia. 

Czy festiwal zmienił coś w podniebieniach Krakusów?

“1,5 roku temu wystawiała się u nas dziewczyna, która na łóżku polowym sprzedawała swoje słodkości. Teraz zrobiła wielki remont kuchni, ma dwa piekarniki i zakłada firmę kateringową. Gdy ludzie słyszą: tort, myślą: Ewa. To ogromnie cieszy! Wyzwalamy dobrą energię w ludziach, dodajemy pewności. Łączymy: dostawcy zaczynają współpracować z restauratorami, kucharze z winiarziami. Dostajemy zgłoszenia: “chcę mieć stoisko obok pana Krzysia, tego od win”... To działa!”

 

fot. Zielony Talerz (po lewej), Agnieszka Wojtun dla Atelier Cookia (po prawej)                         

 

Bo tu nie ma konkurencji, działanie jest wspólne - w imię dobrego smaku. Jedzenie potrafi grać pierwsze skrzypce - gdy jest sztuką samą w sobie - ale najpełniej wybrzmiewa w towarzystwie. Wtedy dopieszcza, wyzwala smaki i emocje.

A Kasia i Magda o godne towarzystwo dla kulinarnych uciech potrafią zadbać doskonale. W ramach Najedzeni Fest pobudzają nie tylko zmysł smaku, ale i pozostałe. Bo kulinarnia to nie tylko to, co mamy w garnku czy na podniebieniu. ale i w duszy. Kultura leży na talerzu. To, co jemy odzwierciedla to, co czujemy, o czym myślimy, czego się boimy. Jak działamy w świecie.

Cała kultura slow food - uważnej produkcji i konsumpcji jedzenia - doskonale tę tezę ilustruje. W ramach cyklu “Movie przy jedzeniu”, który zawsze towarzyszy “Najedzonym” możemy obejrzeć - już w sobotę 25 października! - niezwykły film o kobietach-winiarkach, które produkują wino “bez makijażu”, naturalne, po włosku “senza trucco”.

Dziewczyny tak się zapędziły z kinem kulinarnym, że zabrały się za organizację Food Film Fest. Jeśli będziecie w Krakowie 21-23 listopada, idźcie koniecznie. Uczta dla zmysłów!

 

 

 

fot. Agnieszka Wojtuń / Green Carrot
 

Tematem najbliższej edycji Najedzonych Fest jest wino. W klimatycznych przestrzeniach krakowskiego hotelu Forum pojawią się małopolscy winiarze, dystrybutorzy i pasjonaci wina. Nas zafrapowały… winne zbrodnie. “Sensacyjne zniknięcie beczek wina w Toskanii, langwedoccy winiarze-terroryści, zatruty kielich z winem w zuryskiej katedrze…” Koniecznie zasmakujcie tych historii. Bo smak to niekończąca się opowieść...

“Stół ma łączyć, a nie dzielić” konstatujemy wspólnie z Kasią. I łączy: smaki, ludzi, kulturę wysoką i popularną. Jeśli zdarzają się mezalianse, to bardzo inspirujące! A rozmowa z Kasią tak nam zasmakowała, że zaproponowaliśmy, by została PURO tropicielką krakowskich smaków, wyjątkowych ludzi i niezwykłych miejsc.

Szukajcie jej charakterystycznego, smakowitego stylu wśród naszych blogowych tekstów!

 

 
fot. Staszek Romek / KuchenneWariacje.pl
 
 
 
x

Subscribe to our mailing list

*indicates required