16.02.2017

WROCŁAW: No pain no game

Tego jeszcze nie było! Wystawa sztuki współczesnej, którą można nie tylko zobaczyć, ale i poczuć. Jak nigdy dotąd... „No pain No game” to dzieło Volkera Morawe i Tilmana Reiffa, czyli duetu artystów znanych jako //////////fur////. Prezentowane na niej instalacje są efektem ponad piętnastu lat ich twórczej współpracy. Wystawa pokazywana w Berlinie, Frankfurcie, Budapeszcie, Wilnie, Pradze, Lublanie, Tallinie i Koszycach, od 16 grudnia jest dostępna dla zwiedzających z Wrocławia. Można ją zobaczyć w Centrum Sztuki Wro przy ulicy Widok 7.

„No pain No game” opisywana jest jako „najboleśniejsza wystawa świata”. W rzeczywistości każdy doświadczy tu tyle bólu, na ile sam sobie pozwoli. W czasach, kiedy dynamicznie rozwija się dziedzina nauki nazywana po polsku ludologią (ang. game studies), a badacze coraz więcej uwagi poświęcają wpływowi gier na samopoczucie użytkowników, artyści z  //////////fur//// idą o krok dalej. Wiemy już, że przejście kolejnego etapu w grze jest dla niektórych ważniejsze niż sen i jedzenie. Teraz możemy sprawdzić, czy chęć rywalizacji i pobicia swojego rekordu jest silniejsza niż ból wynikający z poparzenia.

 

NO PAIN NO GAME from WRO Art Center on Vimeo.


W taki sposób graczy karze PainStation - instalacja, na którą zwiedzający trafiają w pierwszej kolejności. Każdy z graczy musi położyć dłoń na czujniku (nazywanym Pain Execution Unit). Podczas gry, która wzorowana jest na klasycznym Pongu, wszystkie pomyłki skutkować będą rażeniem prądem, poparzeniem i uderzaniem małym biczem dłoni uczestników. Przegra ten, kto oderwie się od czujnika. Instalacja powoduje nie tylko ból, ale i silny stres, stawiając nas w sytuacji autentycznego zagrożenia. Aby pokonać przeciwnika, trzeba zranić samego siebie.

W moim przypadku wygrał instynkt samozachowawczy. Zrezygnowałam po kilku próbach, wytrzymując falę gorąca i przegrywając po porażeniu prądem. Po powrocie z wystawy, weszłam na stronę duetu //////////fur//// i obejrzałam dokumentację fotograficzną z pojedynku dużo wytrwalszych graczy. Sińce i krew na ich dłoniach przekonały mnie, że słaby duch rywalizacji może mieć swoje dobre strony.

 

 

Pozostałe instalacje nie sprawiają bólu w bezpośredni sposób, ale narażają uczestników na głośne dźwięki, testują ich kondycję, a nawet umiejętności wokalne. Morawe i Reiff lubią nawiązywać do wspomnień z dzieciństwa - przykładem jest SnakePit, czyli ich wariacja na temat gry w węża. Przeniesiony prosto ze starych telefonów komórkowych do rzeczywistej przestrzeni galerii, SnakePit wymaga od uczestników biegania wokół planszy i skakania po przyciskach sterujących ruchami węża. Największym skutkiem ubocznym może być tutaj silne zmęczenie, które wynagradzają prawdziwie sportowe emocje.

Moim zdecydowanym faworytem był jednak Amazing, czyli labirynt kulkowy sterowany głosem. Jego plansza przechyla się w zależności od wysokości dźwięków wydawanych przez uczestników. Z minuty na minutę głos zdziera się coraz bardziej, a irytacja rośnie (zwłaszcza, że wokół śpiewających z zapałem graczy skupia się zazwyczaj wianuszek gapiów), ale tak okupiona wygrana budzi szczerą radość. Inną sensacją muzyczną wystawy jest MoshPit, dedykowany głównie aspirującym gwiazdom rocka. Potrząsając głową przed wzmacniaczem, steruje się głośnością puszczanej muzyki. Instrukcja obsługi instalacji zaopatrzona jest w ostrzeżenie przed urazem spowodowanym nadmiernym machaniem głową. Czy to powstrzymuje uczestników? Raczej nie – w końcu no pain no game.

 


Interakcja człowieka z maszyną jest dla artystów z //////////fur//// również pretekstem do krytycznej refleksji na temat mechanizmów sterujących współczesnością. Tak jest w przypadku obiektu ////furer//// - uniwersalnego recytatora przemówień przywódców politycznych, dyktatorów i reformatorów. Drewniana kukiełka replikuje wystąpienia m.in. George’a W. Busha i Donalda Trumpa, a jej zabawny wygląd ma z założenia zdystansować nas do politycznej manipulacji. Funkcję krytyczną pełni również symulator giełdowy Golden Calf, czyli Złoty Cielec. Tutaj na warsztat została wzięta ludzka chciwość. Gracze mogą kupować i sprzedawać akcje, a na dole ekranu pojawiają się informacje, które mają wpływ na ich wzrost i spadek - zaogniające się konflikty na świecie, wiadomości ze świata mody i wykorzystanie dzieci do pracy.

Najbardziej “minimalistyczną” instalacją jest OIS (One-way Interaction Sculpture) - lampka, którą zapalić można tylko w świecie wirtualnym. W tym celu należy zeskanować telefonem kod QR. Aby ją zgasić, należy przekręcić znajdujący się w galerii przełącznik.

Wystawa „No Pain No Game” będzie dostępna dla zwiedzających w Centrum Sztuki Wro do 26 lutego. To wyjątkowa okazja, żeby odwiedzić osobliwy plac zabaw stworzony przez „artystycznych sadystów” z duetu //////////fur////. Tych, którzy za bardzo wezmą sobie do serca tytuł wystawy, czeka ból w okolicach karku, zakwasy na łydkach i siniaki. W końcu: “no pain no game”.

 

Wystawa No pain no game
Centrum Sztuki Wro
ul. Widok 7 
50-052 Wrocław
tel. +48 71 343 32 40
info@wrocenter.pl

czas trwania wystawy: 16.12.2016 – 26.02.2017

Godziny otwarcia:
poniedziałek 12:00–18:00
wtorek–piątek 10:00–18:00
niedziela 12:00–15:00*

* w czasie trwania Niedzielnych Poranków we WRO część lub cała ekspozycja może być niedostępna – prosimy sprawdzać informacje w opisach bieżących wystaw

 

tekst: Asia Flisek
zdjęcia: dzięki uprzejmości Centrum Sztuki Wro

 

 

x

Subscribe to our mailing list

*indicates required