24.08.2016

WROCŁAW: Ciałowicz. Projektant z Wrocławia

“To nieprawda, że w PRL-owskich sklepach nic nie było. Był Ciałowicz.” *

Sklep „Precyzja” stał na rogu Świdnickiej i Oławskiej. Został otwarty pod koniec lat 50., a w jego asortymencie znajdował się między innymi słynny odbiornik telewizyjny „Belweder”. Ściany sklepu zdobiły geometryczne wzory, a na półkach lśniły ekrany, gałki i pokrętła sprzętu RTV. Kilka kroków od niego, na ulicy Świdnickiej, swoje usługi oferował zakład „Fotografika”, którego wnętrze zdobiły dekoracje w podobnym stylu. Przemyślane oświetlenie gwarantowało udane zdjęcie, a do środka zapraszał stylowy neon.

 

W ten sposób mogłaby zacząć się wycieczka po stolicy Dolnego Śląska śladami Tadeusza Ciałowicza, niedawno “odkrytego” projektanta totalnego, którego tworzył we Wrocławiu i dla Wrocławia. Zarówno koncepcja wnętrza sklepu „Precyzja”, jak i zakładu „Fotografika”, były jego autorstwa. Podobnie było z apteką na skrzyżowaniu Nowowiejskiej z Wyszyńskiego i sklepem „Jedwabie” na Świdnickiej. Ten jednak, kto chciałby odwiedzić je dzisiaj, musiałby obejść się smakiem. W miejscu „Precyzji” stoi dzisiaj Starbucks, a zamiast „Fotografiki” jest sklep z biżuterią. Nie istnieje też sklep „Jedwabie”, a w aptece nie został nawet ślad po dawnych dekoracjach. Wszystkie realizacje Tadeusza Ciałowicza znamy dzięki temu, że był on również fotografem-pasjonatą, który skrupulatnie dokumentował swoje prace.

Odwiedzający wystawę „Ciałowicz. Projektant z Wrocławia”, której wernisaż odbył się 22 lipca we wrocławskim Muzeum Architektury, mogą zobaczyć obszerną kolekcję wspomnianych fotografii. To one pozwalają zajrzeć do wnętrz nieistniejących już sklepów, przyjrzeć się dawnym wrocławskim neonom i zwiedzić wystawy sprzed lat. Krok po kroku, przed odwiedzającymi odsłania się kilka dekad historii Wrocławia, widzianych oczami artysty plastyka, dziś powiedzielibyśmy - dizajnera. Wybór z archiwum zdjęciowego uzupełniony jest o ekspozycję plakatów, znaków graficznych, projektów mebli i cytatów z wypowiedzi Tadeusza Ciałowicza.

 

 

Kalina Zatorska i Marian Misiak z Fundacji 102, kuratorzy wystawy i autorzy monografii „Zwiedzajcie Piastowski Wrocław”**, podczas wernisażu nazwali Tadeusza Ciałowicza swoim mistrzem. Ta fraza powtarza się w podpisach zdjęć na wystawie, ma też swoje uzasadnienie w książce – jej autorzy po pierwszym spotkaniu z Tadeuszem Ciałowiczem byli zdumieni jego dorobkiem oraz działalnością wrocławskiego środowiska projektowego, z którym był związany. Poczuli, że młode pokolenie dizajnerów z Wrocławia może odnaleźć w nim wzór, którego wcześniej brakowało.  Po raz pierwszy usłyszeli o Tadeuszu Ciałowiczu podczas dyskusji na temat konkursu na logo ESK. Niezadowoleni z zaproponowanego rozwiązania, zamieścili post w grupie dyskusyjnej, gdzie za wzór podali logo Muzeum Architektury i plakaty Wratislavii Cantans. Dzięki temu, że odezwała sie do nich Ewa Kaszewska, kolekcjonerka wrocławskiej sztuki współczesnej, dowiedzieli się, kto był ich autorem.

 

Wystawa w Muzeum Architektury jest pewnym zaproszeniem do odbycia wycieczki śladami Ciałowicza – wśród starych zdjęć, plakatów Wratislavii Cantans, projektów taboreciku Trufla i reklam zachęcających do kupowania w WSS Społem, można poczuć ducha powojennego Wrocławia, w którym realizacje Ciałowicza spotykało się na każdym kroku. Neony jego projektu zapraszały do kawiarni, kina i hotelu, a plakaty towarzyszyły zarówno licznym kulturalnym, jak i świętom państwowym. Dziś sklepy ze sprzętem RTV zastąpiły sieciowe kawiarnie, a neon „Zwiedzajcie Piastowski Wrocław” zasłoniło nowe zabudowanie.

Czy coś jednak się zachowało? Z pewnością logo Muzeum Architektury, które, zaprojektowane w 1965 roku, do dziś używane w niezmienionej formie, było pierwszą identyfikacją instytucji kultury w powojennym Wrocławiu!  Do dziś używany jest również znak Towarzystwa Przyjaciół Wrocławia oraz Huty Metali Nieżelaznych Hutmen (którego forma została co prawda nieco zmodyfikowana). Spacerując po Wrocławiu, można też natknąć się na dawne logo Banku Zachodniego autorstwa Ciałowicza. I to niestety wszystko. Wrocław nie miał tyle szczęścia co Jelenia Góra, w której sklep „Karkonosze” z tekstyliami pozostał w nienaruszonym stanie.

 

 

W jednej z zacytowanych wypowiedzi Tadeusza Ciałowicza jest zdanie:

"Szarość życia ubarwia mi notoryczne uczestnictwo w konkursach, lubię bowiem sprawdzać się w ostrej rywalizacji typu sportowego."

Ten sportowy duch skupiony był na działalności lokalnej, ściśle związanej z Wrocławiem i Dolnym Śląskiem. Dzięki temu wystawa „Ciałowicz. Projektant z Wrocławia” może służyć za wycieczkę po powojennym Wrocławiu, w którym może nie było wielu znanych nam dzisiaj miejsc, za to był Ciałowicz.

Jest jeszcze chwila, by obejrzeć wystawę, otwarta jest do 4 września. A jeśli nie zdążycie, koniecznie zajrzyjcie do książki i wybierzcie się na wycieczkę po Wrocławiu śladem dawnych realizacji mistrza Ciałowicza. Gwarantujemy na jej trasie niejedno wrocławiotwórcze odkrycie!

 

* Łukasz Kliś, tekst kuratorski wystawy “Ciałowicz.Projektant z Wrocławia"
**  „Zwiedzajcie Piastowski Wrocław. Tadeusz Ciałowicz – projektant totalny” Kalina Zatorska, Marian Misiak, Fundacja 102, Wrocław 2015, cena: 49 zł

 

Tekst: Asia Flisek
Zdjęcia: dzięki uprzejmości Fundacji 102

 

 

 

 

x

Subscribe to our mailing list

*indicates required