16.06.2015

PURO TRAVELS: Zmysłowy spektakl. Villa Necchi w Mediolanie

Centrum Mediolanu, Via Mozart. Mijam piękne, monumentalne wille porośnięte winoroślą. Przy każdej następnej nie mogę się powstrzymać, by nie przystawać, fotografując niezwykle dekoracyjne detale okien i drzwi. Miejsce, którego szukam łatwo przeoczyć, skryte jest bowiem od zgiełku ulicy za wysokim murem. Po chwili zza drzew wyłania się Villa Necchi Campiglio.

 

Tekst: Karolina Merska*
Fotografie: Karolina Merska, Villa Necchi Archive

 

 

Pochodząca z Lombardii rodzina Necchi, wywodziła się z wyższej klasy i była znanym producentem wyrobów żeliwnych i emaliowanych, w tym niezwykle popularnych maszyn do szycia. Gdy Nedda Necchi wraz z siostrą Giginą i jej mężem Angelo Campiglio postanowili przeprowadzić się do Mediolanu, ich miejska posiadłosć miała być zarówno miejscem spotkań z ważnymi klientami i przyjaciółmi, jak i wyznacznikiem statusu społecznego. 

 

 

Zaprojektowanie domu powierzyli Piero Portaluppiemu, cenionemu wówczas architektowi znanemu z ekstrawaganckiego stylu. Familia Necchi z rozmachem podeszła do przedsięwzięcia: budżet na projekt i budowę rodzinnej siedziby był nieograniczony. Budynek powstał w latach 1932-1935 w duchu modernistycznym, z akcentami art deco. Architekt zaprojektowal również meble, jak i wystrój wnętrz.


Spod pergoli porośniętej wisterią roztacza się przede mną widok na willę. Otoczona parkiem, posiada również kort tenisowy i podgrzewany basen. Jej prosta bryła nie przypomina typowych, bogato zdobionych mediolańskich fasad. 

 

 

We wnętrzach posiadłości reżyser Luca Guadagnino zdecydował się osadzić akcję swego filmu „I Am Love”. Jak stwierdził w jednym z wywiadów:

„Napisałem scenariusz, który wymagał domu w kształcie kostki z marmuru, z dużą klatką schodową i ostrymi powierzchniami. Poszukiwalem domu, który sugerowałaby wielkie bogactwo, ale także powściągliwą wrażliwość.”

Dla koneserów sensorycznego kina i “grającej” zmysłami architektury -  “I Am Love” to obowiązkowa pozycja w filmotece . I zarazem swoisty przewodnik naszej narracji po Villa Necchi Campiglio.

 

Monumentalne, przeszklone drzwi wejsciowe (wysokie na 5 metrów!) ozdobione dookola marmurem prowadzą nas do środka. Po przekroczeniu progu uderza niesamowita przestrzeń i wpadające zewsząd światło. 

 

 

Poszczególne pokoje zaaranżowane zostały w amfiladzie. Mam wrażenie, że przenikają się nawzajem... Przez wysokie okna do wnętrz zagląda bujny ogród, a światło rozpraszane przez szklane półki niemalże wnika między książki. Mam ochotę rozsiąść w aksamitnym fotelu. Czyż to nie tutaj rozmawiał młody Edoardo ze swoim dziadkiem po przegranym wyścigu? 

 

 

Szklane gabloty, eksponujące kolekcje porcelanowych figurek, nadają wnętrzu ażurowości i “zaglądają” do salonu obok. Wyobrażam sobie, jak dyskretne oświetlenie punktowe rozmieszczone wzdłuż mebli, przyjemnie oświetla pokój po zmroku, tworząc niepowtarzalny nastrój. Mój wzrok przyciąga geometryczny sufit. Ściany zdobią obrazy ówczesnych artystów Novecento: Giorgio Morandiego, Mario Sironiego i Giorgio de Chirico.


Z biblioteki przechodzę do następnego pomieszczenia: odnoszę nieodparte wrażenie, że już tu byłam… Zwiedzałam te wnętrza wraz z Emmą, która pogrążona w tęsknocie za kochankiem, wędrowała samotnie przez nieskończone metry kwadratowe willi, nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Zdobne sufity, zawieszone zbyt wysoko, otwarty, amfiladowy układ pomieszczeń, brak drzwi, horyzontalne linie drewnianej boazerii pokrywąjace ściany dyscyplinują, wprowadzają nastrój powagi i porządku. Monumentalne wnętrza są wytworne i jednocześnie powściągliwe. Podkreślają wyobcowanie głównej bohaterki. Czuję jej samotność i chęć ucieczki...

Służąca zasuwa na noc geometryczne, metalowe drzwi. Schowane w dzień, w nocy chroniły dom przed niechcianymi gośćmi – albowiem narożne ściany sąsiadującego pokoju Portaluppi wykonał wyłącznie ze szkła. Ponadto między dwoma szybami zaprojektował ogrzewany zimowy ogród. Zanika tutaj granica między wnętrzem a zewnętrzem, roślinnością. Drzewa i paprocie odbijają się w podłodze z trawertynu, w kamiennych stolikach, miseczkach z masy perłowej. Zachowały się oryginalne meble projektu Portaluppiego - falująca sofa, fotele i stół z lapis lazuli.

 

 

Salon nosi ślady zmian dokonanych przez Tomaso Buzziego. W latach powojennych rodzina zdecydowala się bowiem na zmiany w wystroju wnętrz. Buzzi nadał im - niestety - teatralnego, XIX- wiecznego charakteru zgodnie z panującą wówczas modą. Część mebli autorstwa Portaluppiego przeniesiono do pokoi służby i zastąpiono je antykami. Pojawiły sie kryształowe żyrandole, barokowe świeczniki, gobeliny, ciężkie, tkane zasłony i ozdobne kominki.

Jadalnia została ukazana w filmie kilkakrotnie, podczas uroczystych obiadów, kiedy to podejmowano ważne decyzje rodzinne i biznesowe. To tutaj podczas urodzin Edoardo – seniora rodu Recchi, poznajemy całą rodzinę.

Jedna ze służących, rozsuwając piękne drewniane drzwi (ich lustrzane wstawki zostały odkryte niedawno podczas renowacji) zaprasza nas do środka, byśmy wraz z rodziną i gośćmi zasiedli do stołu. Ściany pomieszczenia ozdabia okładzina z koziej skóry i gobeliny, na suficie zachowały się stiuki przedstawiajace mitologiczne sceny autorstwa samego Portaluppiego. Moją uwagę przykuwa leżące na stole kunsztowne naczynie Alfredo Ravasco (jednego z najznakomitszych madiolańskich złotników), dzieło wykonane z lapis lazuli, agatu i korala, będące w kolekcji rodziny Necchi od czasów powstania willi.

 

 

Podczas ostatniej kolacji, tak dramatycznej w skutkach, kamera zabiera nas do kuchni, gdzie podglądamy młodego kuchmistrza Antonia przy pracy, by następnie po schodach udać się za slużbą do jadalni, na górę. Mijamy różnorodne pomieszczenia, widzimy piękne nakrycia, pomoc domowa krząta się i serwuje potrawy. Podoba mi sie zamiłowanie architekta do prostych linii i porządku. Kuchnia wykończona drewnem sprawia wrażenie niezwykle surowej. Wszelkie szuflady i półki Portaluppi schowal za drzwiami, by nie wprowadzały zbędnego bałaganu i dysharmonii.

 

 

Otaczające mnie bogactwo szczegółów i przedmiotów powoduje, że nie nadążam za przewodnikiem, gubię się. Zyskuję przyjemność smakowania majestatu pomieszczeń w samotności.

Wchodząc na pierwsze piętro, gdzie znajdują sie pokoje właścicieli, zatrzymuję sie w połowie schodów i spoglądam w dół. Przede mną rozpościera sie widok na drzwi wejściowe, przestronny hol i rzeźbę  „L’amante morta” Arturo Martiniego. Datowana na 1921 rok, przedstawia pogrążoną w cierpieniu kobietę porzuconą przez kochanka. W rzeczywistości filmowej Guadagnino w miejsce rzeźby wstawił kwiaty.

 

 

Przypomina mi się jedno z ujęć, które szczególnie zapadło mi w pamięć: Emma w prostej, eleganckiej śliwkowej sukni, schodzi po schodach zdobionych okazałą, drewnianą poręczą z motywem art deco. Dookoła lśni imponująca okładzina z czeczotki orzechowej, stanowiąc piękne tło dla bujnej zieleni roślin.

 

 

Kieruję się na prawo. Otwiera się przede mną perspektywiczny korytarz ze sklepieniem kolebkowym. Zaskakujący, kojarzy się raczej z wnętrzem bazyliki, a nie z prywatną willą. Bogato zdobione stiukami sklepienie tworzy zaskakujący kontrast z linią prostych drzwi, które kryją za sobą pokoje właścicieli.

 

 

Przechadzając się po wnętrzach mam wrażenie, że zaglądam w życie rodziny Necchi. Nie są już tak monumentalne i “pokazowe” jak te na parterze. Przytulne, pełne ulubionych obrazów i pamiątek z podróży. Lampka oświetla nocny stolik z książkami, w szafie (podświetlanej od wewnątrz) nadal wiszą eleganckie sukienki i kapelusze Giginy, na biurku Angelo leży niedokończony list.

 

 

Wystrój łazienek pełen jest splendoru. Marmur pokrywa nie tylko podłogę, także zewnętrzną część wanny, oraz całą ścianę, łącznie z prysznicem. Olbrzymie lustra powiększają i tak nie małą przestrzeń, odbijają się w nich meble i grafiki. Nawet tutaj Portaluppi zaprojektował wysokie okna, przez które wpada, potykając się o zieleń ogrodu, słońce, oświetlając rozmaite puzdereczka, kryształowe flakony i eleganckie zestawy do golenia pozostawione na toaletkach.

 

 

Po przeciwległej stronie znajduje sie pokój głównej służącej (reszta służby mieszkała na poddaszu) jak i apartamenty gościnne. Jeden z nich nazwany zostal “Apartamentem Księcia” na cześć Henry’ego of Hesse, scenografa teatru La Scala. I kolejna łazienka, a raczej pokój kąpielowy, budzi mój zachwyt –  z ogromnymi półokrągłymi drzwiami prowadzacymi na balkon. Nie watpię, że popijajac kawę, wpatrzony w ogród, właśnie tutaj projektował słynne dekoracje i kostiumy do opery “Turandot” Giacomo Pucciniego. Ściana z czarnego marmuru dzieli przestrzeń na część łazienkową i biurową – z szafką i biurkiem projektu Portaluppiego.

 

 

To, co zachwyca w Villa Necchi to różnorodne, lecz harmonijne przestrzenie wykreowane przez Portaluppiego. Zwraca uwagę jego dbałość o każdy detal - mosiężne geometryczne kratki na kaloryferach, zdobienia na suficie, obramowania drzwi z onyksu, dekoracyjna korbka do otwierania okna na klatce schodowej. Wybór i jakość użytych materiałów, wysmakowane połączenia barwne jak i kontrasty różnorodnych form i faktur, to wszystko składa się na luksus, bogactwo i elegancję przestrzeni stworzonych przez architekta.

 

Wnętrza, podobnie jak zmieniająca się kolorystyka garderoby Emmy (zaprojektowana specjalnie dla Tildy Swinton przez Jil Sander), zmysłowe potrawy gotowane przez jej kochanka Antonia, efemeryczna przyroda, muzyka Johna Adamsa i ulotne, niepowtarzalne zapachy współgrają w filmie, tworząc jego niepowtarzalny klimat. Dialogi bywają zbędne.

 

Historia filmowej rodziny Recchi tchnęla nowe życie w ducha mediolańskiej posiadłości, przybliżyła nam nieco jej oryginalnych właścicieli. Zastanawiam się na głos: Jak im się żyło, czy byli tam szczęśliwi? Podobno Gigina nie podzielała uwielbienia swej siostry Neddy do sztuki nowoczesnej, więc ta zmuszona była trzymać swą kolekcję w piwnicy. Siostry uwielbiały podróże, prowadziły bogate życie towarzyskie. Ich willa zapisała się w historii Mediolanu, stała się miejscem licznych imprez i spotkań artystycznych. Mówiło sie o pierwszym w mieście podgrzewanym basenie, krążyły plotki o podziemnym korytarzu pod domem. Rodzina Necchi mieszkała w willi przez całe życie. Nedda nigdy nie wyszła za mąż. Żadna z sióstr nie doczekała się potomstwa. Gigina dożyla 98 lat i przed swoją śmiercią w 2001 roku postanowiła przekazać dom miastu pod warunkiem, iż zostanie utworzone w nim muzeum eksponujące wnętrza ze wszystkimi zachowanymi w nich przedmiotami. Budynek otwarto dla publiczności w 2008 roku.

 

 

Willa Necchi niegdyś podziwiana przez przyjaciół i znamienite osobistości, dziś dzięki swej roli w „I Am Love” przeżywa ponownie swój renesans. Wnętrza zaprojektowane przez Portaluppiego okazały się ponadczasowe i nasycone znaczeniami, na tyle, by wciąż odgrywać pierwszoplanową rolę.

 

 

 

*Karolina Merska

Absolwentka historii sztuki na Uniwerystecie Jagiellońskim. Od 2007 roku mieszka i pracuje w Londynie. Współzałożycielka organizacji Deconstruction Project, działającej w latach 2010 - 2013, promujacej kulturę polską w Wielkiej Brytanii. Projektantka, tworzy biżuterię pod marką “bobbin & bow". Dla PURO opisuje swoje sensoryczne podróże po miastach i muzeach.

 

fot. Ola O Smit

 

 

x

Subscribe to our mailing list

*indicates required