02.12.2014

PURO Q&A: Karolina Merska

Esencję miasta stanowią ludzie. I przestrzenie, które tworzą. Architektura, niezwykłe miejsca i przedmioty, dzikie zakątki, dobrze znane ścieżki, emocje i wspomnienia. O sposoby tworzenia i doświadczania miasta pytamy w naszym PURO Kwestionariuszu ludzi, którzy nas inspirują. Artystów, projektantów, kreatorów współczesnego, miejskiego świata.

Naszą kolejną rozmówczynią jest Karolina Merska*, Polka w Londynie, historyk sztuki, promotorka polskiej kultury za granicą, projektantka unikalnej biżuterii pod marką bobbin & bow, miłośniczka charity shop’ów i skarbów “z duszą”.

 

 

Gdy chcę się wyciszyć...

Lubię schować się w domu i pobyć w samotności i kompletnej ciszy. Nie robić nic, obejrzeć dobry film lub przejrzeć odkładane, zaległe czasopisma. Jeżeli jestem w Polsce moja samotnią jest działka nad jeziorem. Mała wioska otoczona lasami. Rodzice wybudowali tam niewielki drewniany domek, który stał się dla mnie synonimem wypoczynku. Dopiero od niedawna zaczęłam doceniać to miejsce.

Gdy chcę spotkać ludzi...

I jeśli jest to niedziela - wciskam się w tłum miłośnikow kwiatów na Columbia Flower MarketNie przeszkadzają mi przepychanki pomiędzy kwitnącymi straganami. Jest to nieodłączny element wyprawy po bukiet bądz upragnioną sadzonkę. Lubię też przesiadywać w kawiarniach, wdychać zapach świeżo palonej kawy, obserwować ludzi.

 

 

Spaceruję...

Z ogromna checią! W miejsca już mi znane jak i w poszukiwaniu tych jeszcze nieodkrytych. W Londynie jest ich mnóstwo. Lubię się zagubić w nieznanych mi uliczkach. Nowe miasto zawsze poznaję podczas spacerów. To najlepszy sposób na oswojenie go, poznanie jego klimatu, zakamarków i mieszkańców.
Lokalizacja mojego obecnego mieszkania sprzyja spacerom. Położone nad kanałem, nieopodal mokradeł, stadniny koni, szkoły kajakowej. Zapachy i widoki sprawiają, że czuję sie tu jak w małym miasteczku, a nie wielkiej metropolii.

 

 

Moje największe odkrycie...
 
Malarstwo włoskiej artystki Giovanny Garzoni. Nie mam pojecia, jak to jest mozliwe, że nigdy wcześniej nie spotkałam się z jej twórczoscią. Martwe natury, tak nietypowe dla ówczesnych kanonów w malarstwie, wygladają jakby powstały współcześnie a nie w XVII wieku! Zazwyczaj wspomina się jedynie Artemisie Gentileschi jako jedną z pierwszych znanych kobiet - artystek. Razem z przyjaciółką stworzyłyśmy projekt kulinarno-artystyczny zainspirowany jej pracami.

 

 
Miejskie skarby odkrywam...

Angielskie "charity shopy" to jeden z moich ulubionych elementow miejskiego pejzażu. Nie potrafię sobie ich odmówić, zawsze mam wrazenie, że czeka tam na mnie jakiś niezwykly przedmiot. Jeśli natknę się na polską porcelanę kupuję ją od razu. Zastanawiam się, do kogo należała i dlaczego ktoś ją porzucił?

Ponadto - Anthropologie, w którym mogłabym zamieszkać oraz Brixi - mały sklepik w Brixton Village. Właścicielka Emy pięknie łączy rzeczy vintage ze współczesnymi. Mam też do tego miejsca osobisty sentyment - to pierwszy sklep w Londynie, w którym zaczełam sprzedawać swoją biżuterię.

 

 
Uwielbiam markety przedświąteczne, na których zawsze znajduję unikatowe prezenty. Sama w wielu z nich biorę udział, poznałam tam fantastycznych, pasjonujących ludzi i projektantów.
 
 
Przy sobie zawsze mam...

Telefon, notatnik i coś do czytania.

 
Do walizki pakuję...
 
Zawsze zabieram ze sobą aparat a także notatki o zabytkach i miejscach wartych zobaczenia. Hummus, herbaty, herbatniki i pewne płatki śniadaniowe - obowiązkowo do Polski.

 

*Karolina Merska - absolwentka historii sztuki na Uniwerystecie Jagiellońskim w Krakowie. Od 2007 roku mieszka i pracuje w Londynie. Współzałożycielka organizacji non profit o nazwie Deconstruction Project, zajmującej się promocją polskiej kultury za granicą, działającej do 2013 roku. Projektantka, tworzy biżuterię pod marką “bobbin & bow”, miłośniczka rzeczy “z duszą”.

www.bobbinandbow.com

Fotografia: Ola O Smit oraz Karolina Merska.

 

 

 

 
x

Subscribe to our mailing list

*indicates required