25.11.2014

PURO Q&A: Franciszek Sterczewski

Esencję miasta stanowią ludzie. I przestrzenie, które tworzą. Architektura, niezwykłe miejsca i przedmioty, dzikie zakątki, dobrze znane ścieżki, emocje i wspomnienia. O sposoby tworzenia i doświadczania miasta pytamy w naszym PURO Kwestionariuszu ludzi, którzy nas inspirują. Artystów, projektantów, kreatorów współczesnego, miejskiego świata.

Na pierwszy ogień - Franciszek Sterczewski*, architekt i animator społeczno-artystycznej tkanki miejskiej - w każdej skali, pod warunkiem, że będzie to ludzka skala. Ciałem i sercem pomiędzy Poznaniem i Warszawą.

 




 

Miasta doświadczam…

Świadomie. Zwracam uwagę na szerokość ulic, na ilość zieleni, na wysokość budynków, na jakość architektury. Na to, na ile przestrzeń jest przyjazna dla swoich użytkowników. Doświadczam miasta również w sposób bardziej instynktowny. Każde miasto ma swój własny zapach, wygląd, fakturę powierzchni. Cały zestaw cech i wrażeń, który składa się na jego indywidualny charakter. Zastanawiam się, na ile miasto spełnia funkcję ramy dla toczącego się w nim życia.

 

 

Gdy chcę spotkać ludzi….

w Poznaniu idę do Kisielic, Meskaliny, Dragona lub Winiarni Pod Czarnym Kotem. Gdy jestem w Warszawie to zaglądam do Planu B, czy barustudio. Wiem że to w zasadzie stałe punkty turystyczne, ale w każdym mieście potrzebujemy miejsc, w których o każdej porze dnia i nocy można przypadkiem spotkać kogoś znajomego.

 

Gdy chcę się wyciszyć…

Wsiadam na rower. Jadę tam gdzie mnie jeszcze nie było. W ten sposób wszędzie można szybko dojechać, a miasto widziane z perspektywy siodełka rowerowego daje się obejrzeć w najmniejszym szczególe. Jak po drodze znajdę ciekawe miejsce (latem park, a zimą kawiarnię), to siadam i patrzę na innych ludzi. Obserwuję, jak się zachowują: czy ze sobą rozmawiają, czy się kłócą, czy gdzieś biegną. Wspaniały miejski teatr, a kawiarniane okno czy ławka w parku jest widownią.

 


 

 

Odkrywam…  

Tak jakoś wyszło, że w tym roku odkrywam poznane w przeszłości miasta na nowo. Latem byłem na Biennale Architektury w Wenecji, którą pierwszy raz odwiedziłem cztery lata wcześniej. Miasto tak nierealne, jakby się śniło. Momentami dzikie, przytłaczające gwarem turystów i suwenirowym kiczem, ale po odejściu w boczną uliczkę, ciche (brak samochodów), tajemnicze i orientalnie piękne. W którąkolwiek stronę się nie obrócimy, można zrobić pocztówkowe zdjęcie. Raz zgubiwszy się w labiryncie uliczek poprzecinanych kanałami, napotkałem plac szczelnie otoczony kamieniczkami i skromnym, późno-gotyckim kościołem. Obserwowałem, jak starsi ukrywali się przed słońcem w cieniu kilku drzew, a dzieci grały w piłkę nożną. Niebywałe było to, że za bramkę służyły im wrota kościoła. Wydawało się, że jakby nagle jakiś wikariusz otworzył te drzwi od środka, to najzwyczajniej w świecie obroniłby karnego.

 

 

Z kolei miesiąc temu byłem na Dutch Design Week w Eindhoven, mieście, które poznałem jakieś 15 lat na szkolnej wymianie. Teraz mogłem na nie spojrzeć w nowy, doroślejszy sposób. Ale o tym rozpiszę się kiedy indziej... ;)

Zarówno do Wenecji, jak i do Eindhoven trzeba wrócić! Choć w przyszłym roku planuję odkryć miasta w których mnie jeszcze nie było. Na pewno Kopenhaga, a Istambuł byłby marzeniem.

 

 

 

Skarby znajduję…

Mam straszne hobby. Książki i czasopisma. Poza ich treścią, interesuje mnie to jak są zaprojektowane. Chciałbym kiedyś zarabiać tyle, by móc kupić wszystkie książki w których się zauroczę i mieć tyle czasu, by je wszystkie przeczytać. W Poznaniu szukam ich w księgarniach Bookareszt, Bookowski, czy Tristero, albo w antykwariacie Mały Książek. A w Warszawie w Super Salonie, Sklepie Wielobranżowym Bęc Zmiany, lub na straganie przy ul. Chmielnej. Co jakiś czas odwiedzam te adresy, sprawdzam co na półce stoi, albo na co wydać oszczędności, na wypadek jakby się miały kiedyś pojawić.

 

Smakuję…

Poznań - moje rodzinne miasto. Oprócz kuchni mojej mamy, kojarzy mi się ze schabowym. A jak wiadomo najlepszy schabowy w tym układzie słonecznym znajduje się przy Szkolnej 7, u tak zwanego dziadka, czyli Tylko u Nas. Kiedyś Filip Springer w jednym z felietonów dla Zwierciadła, tak opisał to kulinarne dzieło sztuki: "Jest wielki jak łapsko drwala, gruby, soczysty. Pod chrupiącą i idealnie zrumienioną panierką kryje mieszankę jajka, żółtego sera, pietruszki i prawdopodobnie czystego dobra." Nie mam wątpliwości, że dla niego warto odwiedzić Poznań.

Poza tym od paru lat Poznań kawą stoi. Posiedzieć z jej filiżanką można w Kawiarni Stragan, na Taczaka 20, w La Ruinie, czy Piece of Cake. A jeśli ktoś lubi na wynos to jest oczywiście Bigfoot Coffee Shop, a jak na rowerze to warto sprawdzić gdzie dziś stoi Bike Cafe. Kawa dla lotników i płetwonurków w przygotowaniu ;)

 

 

Menu warszawskie ma nieco więcej stron. Poza barami mlecznymi - Barem Bambino czy modnym Prasowym, sporo kuchni azjatyckiej, wietnamski Au Lec przy Chmielnej czy chińskie pierożki To Tu przy Niekłańskiej na Saskiej Kępie - zawsze sycą. Makaroniarze odnajdą się w Aioli, albo w Socjalu. W stolicy cieszy szeroka oferta lanczowa. Miło zjeść w takim Zielonym Niedźwiedziu (Knajpa Roku 2014 wg stołecznej Gazety Wyborczej) dwudaniowy lancz z deserem za ok 20zł, czyli sumę osiągalną dla studenckiej kieszeni.

Jeśli chodzi o kawę to Warszawa ma się niezgorzej. Oprócz znanych i lubianych Cafe Relaks, Cafe Filtry czy Wrzenie Świata, cieszą nowe miejsca jak Forum czy otwarta przed tygodniem Cafe Stor, z witryną o bardzo dobrej perspektywie na Tamkę.
 

W plecaku zawsze mam...

Czarny szkicownik w którym notuję to, co zasługuje na zapamiętanie, lub szkicuję koślawe rysunki. Poza tym aparat fotograficzny, laptop oraz książkę. Ostatnią była "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w Bredzie" Beaty Chomątowskiej. Dowód na to, że Bo Diddley miał rację śpiewając: "Nie możesz oceniać książki po okładce".

 



 

 

*Franciszek Sterczewski - Architekt, grafik. Animator wydarzeń miejskich takich jak "Piknik na Placu Wolności", akcja "Pstryk", "Pogrzeb Zimy", czy "Kino Grunwald", które bardziej niż funkcję turystyczno - krajoznawczą spełniają rolę komentarza do stanu tkanki społeczno-architektonicznej miasta. Współorganizator cyklu debat o tematyce miejskiej "Otwarte". Był nominowany do tytułu Człowieka Roku 2012 przez Głos Wielkopolski. Jeśli chcecie wiedzieć, co w Poznaniu bądź Warszawie piszczy,  regularnie zaglądajcie na Franciszka FB!

 

fot. portrety Franciszka - Magdalena Gołda; miejskie przestrzenie Wenecji i Eindhoven - Franciszek Sterczewski

 

x

Subscribe to our mailing list

*indicates required