30.09.2016

PURO Mood for Movie: Film jest po to, aby coś przeżyć

Już w październiku, po trzymiesięcznej przerwie, do kin w całej Polsce powraca filmowy projekt edukacyjny aKINO. Trwa już maja i dedykowany jest dzieciom i młodzieży w różnych grupach wiekowych. Jego celem jest promowanie wartościowego kina i zaangażowanie uczestników w działania twórcze i prospołeczne. Każdy miesiąc projektu poświęcony został innemu tematowi. Aby dowiedzieć się więcej o tej inicjatywie, spotkałam się z Joanną Żak, która koordynuje projekt we wrocławskim Kinie Nowe Horyzonty.

 

Tekst: Asia Flisek
Zdjęcia: aKINO, Odra Studio

 


 

Asia Flisek /PURO: Przyznam, że nurtuje mnie to od jakiegoś czasu: dlaczego projekt nazywa się aKINO?

Joanna Żak: Właściwie to „aaaKINO”! Chodziło nam o emocje, które chcemy uwolnić w dzieciakach i nastolatkach. O czystą radość, ekscytację, a czasem nawet strach. Film jest dla nas ich nośnikiem: potrafi zadziwić, przestraszyć i wzruszyć. Zależy nam, żeby uczestnicy nie bali się tego wyrażać. aKINO jest innym sposobem na myślenie o edukacji filmowej. Standardowo dzieci przychodzą na seanse w grupach szkolnych, pokaz jest poprzedzony prelekcją, a potem odbywają się dyskusje i analizy filmowe. Tutaj sama baza jest podobna – nadal spotykamy się głównie z grupami szkolnymi i szykujemy materiały dydaktyczne dla nauczycieli. W aKINIE ważniejsze jest jednak to, żeby otworzyć uczestnikom głowy i serca na emocje, które niosą w sobie filmy. Chcemy aktywizować i zachęcić do tego, żeby przenosili te odczucia na życie codzienne.

 

Do jakich grup wiekowych skierowany jest projekt?

Wyróżniliśmy pięć grup wiekowych: są to przedszkolaki, uczniowie klas I-III, IV-VI, gimnazjaliści i uczniowie szkół ponadgimnazjalnych. Co miesiąc wyświetlamy więc pięć różnych filmów, które są dostosowane do odpowiedniej grupy – staramy się nie dawać przedszkolakom zbyt trudnych tematów, a raczej przekazać pewne treści za pomocą krótkich metraży albo filmów familijnych.  

 

Hasło na październik brzmi „a ruszam się!” Co się za tym kryje – czy chodzi o sport, czy może inne aktywności?

Trochę chodziło o to pierwsze skojarzenie, czyli ruch. Chcieliśmy wyrwać dzieciaki sprzed komputerów i namówić je do aktywności. Przygotowaliśmy „Przewodnik po mikrosportach”, który przywołuje stare zabawy podwórkowe, takie jak gra w klasy albo w zośkę. Rysowane kredą na chodniku lub wytyczane patykiem po piasku, mogły być zrealizowane w każdej przestrzeni. W kinie stworzyliśmy tor do gry klasy, wężyk, po którym dzieci przeskakują na jednej nodze i labirynt na drugim piętrze. Jakiś czas temu był też tor do gry w kapsle, której dzieci w ogóle nie znały. Dzięki temu zobaczyły, że nawet zwykły przedmiot może być elementem w wyścigach, a kino nie służy tylko do oglądania filmów. Aktywność jest tu pędem do życia, oznaką bycia radosnym i żądnym przygód. Hasło jest też pretekstem, żeby porozmawiać o aktywności społecznej – byciu zaangażowanym i świadomym. Porozmawianie z radą osiedla o tym, że brakuje placu zabaw w okolicy, też jest aktywnością.

 

 

A filmy – jakie będą wyświetlane? I co zadecydowało o takiej selekcji?

Przedszkolakom pokażemy „Wielką wyprawę Molly” - historię rodziny Potworowskich, czyli stworów, które wyglądają trochę jak smoki. Do trzyosobowej rodziny ma dołączyć kolejne dziecko i rodzice muszą udać się na inną wyspę, żeby wykluć jajo. Molly ma zostać pod opieką wujków. Tak bardzo nie może doczekać się dziecka, że robi mu na drutach czapeczkę i bardzo chce, żeby nosiło ją od samych narodzin. Rodzice tej czapki zapominają, a ona rusza za nimi – jej motywacja, aby być dobrą starszą siostrą, uruchamia całą lawinę wydarzeń. Inny film, „Sekrety Eleonory” , też jest o dwójce rodzeństwa. Brat i siostra znajdują się nagle w bibliotece swojej babci, gdzie okazuje się, że postacie z bajek wyszły ze swoich ról i trzeba to uporządkować. Chcemy  pokazać dzieciakom, że czytanie jest fajne, pokazuje inne światy i można się z niego wiele nauczyć. Gimnazjalistom i licealistom pokażemy film „Operacja hip-hop”. Psikus polega na tym, że hip-hopowcami są dziewięćdziesięciolatkowie. Ten film ma szansę połączyć pokolenia i pokazać młodzieży, że ich babcie i dziadkowie też są aktywni i chcą wyrażać siebie. Nie ma chyba muzyki, która lepiej się do tego nadaje niż hip-hop. Dla uczniów podstawówki mamy dwa krótkie metraże. Jeden opowiada o zawodniku sumo, drugi o szermierzu. To historie o dziesięcio- i jedenastolatkach, którzy przez sport próbują poradzić sobie z własnymi porażkami i niepewnością.  Okazuje się, że sport to nie tylko wysiłek fizyczny, ale również walka z własnymi słabościami i dążenie do spełnienia marzeń.

 

Wspominałaś, że seansom towarzyszą akcje aktywizacyjne. Jak to będzie wyglądało w październiku?

Przy młodszych uczestnikach będziemy bazować na „Przewodniku po mikrosportach”. Starszym, w związku z filmem „Operacja hip-hop” proponujemy zarejestrowanie chwil, które spędzają ze swoimi dziadkami. Chcemy złamać stereotypy o różnicach pokoleniowych. Zachęcamy, żeby zrobili coś z dziadkami albo starszymi sąsiadami, wyciągnęli do nich rękę. Może to być chociażby wspólne wyprowadzenie psa. Będziemy te wspólne aktywności pokazywać potem światu.

 

W poprzednich miesiącach również prosiliście uczestników o przesyłanie swoich prac. Jak to wyglądało i jaki był odzew?

W maju poprosiliśmy uczestników o autoportrety. Technika była dowolna – można było nawet wysyłać teksty piosenek – ale uczestnicy wybrali formę plastyczną. Od początku mówiliśmy też, że prace mają szansę stać się muralem. W niektórych z nich połączono autoportret z elementami graffiti, w innych pokazano przedmioty, które kogoś określają. Jeden chłopiec narysował siebie jako rycerza. Finalnie zdecydowaliśmy się jednak nagrodzić prace przedszkolaków. To były proste, dziecięce rysunki w krzykliwych kolorach, z postaciami o patykowatych nogach i nieproporcjonalnych kształtach. Urzekły nas. Porozmawialiśmy z dyrektorką i wychowawczynią z Przedszkola nr 141 im. Marii Kownackiej we Wrocławiu, z którego przyszły do nas wygrane prace. Obydwie zakochały się w pomyśle, żeby przenieść rysunki ich wychowanków na mury budynku.

 

To mural powstanie na ścianach przedszkola?

Już powstał! Zrobili go chłopaki z kolektywu Odra Studio, Kamil Zgonowicz i Mateusz Kaufhold. Trafiliśmy na artystów, którzy poczuli stylistykę dzieci. Zinterpretowali rysunki po swojemu, połączyli postacie rączkami. Mieliśmy szczęście. Mural pokrył trzy fragmenty ściany i wygląda przepięknie.

 

 

Czego uczestnicy mogą spodziewać się w kolejnych miesiącach?   

W listopadzie mamy najmocniejszy temat: historię. Chodzi tu o poszukiwanie własnej tożsamości i tego, skąd się wywodzimy. Jest to ponowny ukłon w stronę starszych członków rodziny. Motywem spajającym wszystkie pokazy ma być historia chleba. Tego, jak wypiekało się chleb kiedyś i jak robi się go teraz. Poruszymy też wątek rodzinnych przepisów. Dużo filmów będzie o tym, jak żyło się dzieciakom kiedyś. Te dla starszych uczestników opowiadają o sytuacjach wojennych i tym, jak trudno było wtedy utrzymać relację przyjaźni, być fair. Filmy nie będą należały do najłatwiejszych, ale poruszą fundamentalne sprawy, jak zaufanie, przyjaźń, przeżycia innych ludzi. Filmy dla młodszych dzieci będą z kolei opierały się na wydarzeniach z dzieciństwa. Nasze dziecięce marzenia czy pierwsze fascynacje mogą stać się późniejszym zawodem czy pasją w życiu. Wśród krótkich metraży znajdzie się również „Mitopolis”, historia o powstaniu świata produkcji czeskiej. Mity są w niej przemieszane i przeniesione do życia codziennego. Obawialiśmy się, że ta narracja może być za trudna dla młodych widzów, ale wyświetlaliśmy ją kilka dni temu podczas festiwalu Kino Dzieci. I wszyscy się śmiali!

 

A grudzień?

W grudniu – miłość! (śmiech) Jest dla nas podstawową wartością i fundamentalnym uczuciem. Pokażemy historię dzieciaków, które chcą pomóc finansowo swojej mamie, więc postanawiają ukraść psa bogatej kobiecie. Pojawi się też film Wesa Andersona, „Kochankowie z Księżyca” o niewinnym, pierwszym uczuciu pary nastolatków. Będzie też historia szkolna, o “nowym” w klasie i dziewczynie, w której się zauroczył. Masa opowieści bazujących na podstawowych emocjach.

 

Nieco już o tym wspomniałaś, ale gdybyś miała pokusić się o podsumowanie – jaki jest odzew uczestników? Czy dzieci i młodzież z Wrocławia chcą oglądać, działać, słuchać?

Przed każdym pokazem wychodzimy do naszych młodych widzów i trochę ich “nakręcamy”. Staramy się nie mówić o filmach w kategoriach szkolnych, robimy mini-pogawędki, opowiadamy o emocjach. To jest moment, w którym widać najwięcej spontanicznych impulsów. Każda taka prelekcja kończyła się oklaskami. Dla dzieciaków ważne jest to, że ktoś poważnie traktuje ich emocje. Mówimy im, że film może im się nie podobać i mają do tego święte prawo. Mogą wyjść z kina i wykrzyczeć to, co w nich siedzi. I to na nich działa: świadomość, że film nie jest po to, żeby napisać potem szkolną recenzję. Film jest po to, żeby coś przeżyć.  

 

Szczegółowy program i bilety: aKINO / FB

 

 

x

Subscribe to our mailing list

*indicates required