24.04.2016

PURO MOOD for FOOD: Czasem jabłko to po prostu jabłko

Obserwuję Yoko Ono i jej konto na Instagramie. Widzę, że - jak pisze - po długiej grypie wyszła zjeść coś pokrzepiającego do restauracji z przyjaciółką, ale na zdjęciu stoi przed nią tylko szklanka wody. Zawsze zastanawiałam się, co może jeść artystka posługująca się w swoich pracach pokarmem wyłącznie konceptualnie. Uprawiająca sztukę konceptualną, czyli sztukę zdematerializowaną, postprzedmiotową, eksponującą zamiast samego dzieła - obrazu czy rzeźby - intelektualny proces. Musi jeść coś bez konsystencji, gramatury, ciężaru. Tylko idea? Czyste pojęcie? Tylko woda? To możliwe.

Twórczość Ono, w latach 60-tych zaliczanej do awangardy, wykracza poza biały sześcian galerii i wnika w sferę życia codziennego poprzez sięganie do różnorodnych mediów i nacisk na współuczestnictwo: niczym innym są przecież instrukcje zostawiane odbiorcy. Dyskretne wyszeptane listy o tym, jak zrobić poprawnie kanapkę z tuńczykiem lub: „noś ze sobą siatkę grochu, zostawiaj ziarenko wszędzie, dokąd idziesz”. Minimalistyczne, w duchu zen, niekiedy dowcipne.

 

Tunafish Sandwich Piece. 1964

 

„Pea Piece” pokazany publiczności i krytykom w serii performensów odbywających się w lofcie artystki, oparty o tradycyjny japoński rytuał mamemaki będący częścią święta przywoływania wiosny 3 lutego- polegał na wysypaniu na widzów z impetem worka pełnego fasoli i rozczesywaniu rozpuszczonych włosów artystki. W Japonii rzuca się uprażonymi ziarnami soi w stronę drzwi domu i we współmieszkańców, oczyszczając po zimie powietrze z zasiedziałej energii złych mocy. Yoko Ono dźwięki spadających ziaren i przesypywanych między palcami włosów zbiera w utwór muzyczny, który dokumentuje efemeryczną akcję. „Kitchen Piece” to próba rysunku, ale mniej w nim kreski Michała Anioła, więcej myśli Marcela Duchampa: artystka otwiera lodówkę, wyciąga po kolei jajka, galaretkę, atrament sumi i z furią roztrzaskuje i rozmazuje je na naciągniętym białym papierze, używając rąk zamiast pędzli. 

Kitchen piece, 1960. Ono i Lennon w kuchni swojego domu w Tittenhurst Park

 

Yoko Ono odżywiała się makrobiotycznie, choć przyłapana została kilkukrotnie na nocnym podjadaniu mortadeli z lodówki u przyjaciela, który gościł Beatlesów w Toronto. To znany fakt, że zatroszczyła się o zdrowie Johna Cage’a, i to dzięki podsuniętej przez nią lekturze sześciu kucharskich książek, kompozytor przeszedł na makrobiotyczną dietę, której został wierny i o czym parę słów w świątecznej notatce.

Pierwsza europejska makrobiotyczna restauracja to Seed, gdzie za 20 pensów dostępne było podstawowe menu złożone z ryżu i warzyw. Miejsce od 1967 było tak cool, że codziennie mogłeś tu spotkać Rolling Stonesów, Marka Bolana, Johna i Yoko. W innej restauracji w East Village w Nowym Yorku, Paradox - gdzie bywali z Lennonem regularnie, Yoko Ono zrealizowała jeden ze swoich pomysłów: zaprojektowała kolację złożoną z brązowego ryżu i kiełków, jedzoną wobec widoku pryzmy ciemnych jutowych worków, na których lub w wewnątrz których chętni restauracyjni goście lub przechodnie wprost z ulicy mogli wykonać chwilowy, dowolny występ.

 

Yoko Ono i John Lennon na ulicach Nowego Yorku

 

W 2012 Ono wystawia i sprzedaje galerii Serpentine w Londynie pracę „Grow love with me” - puszki z odmianą bobu, który rosnąc w metalowych kontenerach, jak w ciepłym gnieździe o najlepszych witalnych warunkach, kiełkuje ci w domu, jeśli kupisz, wytatułowaną wiadomością od artystki - słowem „MIŁOŚĆ”.  

Jaki jest najmocniejszy punkt tych ledwie dostrzegalnych, cichych, niemedialnych raczej, interwencji? To prawdziwe przekonanie, że sztuka, muzyka, poezja i sposób, w jaki każda osoba zamieszkuje swoje życie, może przynieść głęboką globalną zmianę. Od poziomu pojedynczych nawyków, rytuałów, drobnych kroków, do zmiany świata. Tej wierze artystka pozostaje wierna, a ja się temu przyglądam: na wystawie retrospektywnej w MoMA i w mediach społecznościowych.

 

"Grow love with me" , Serpentine Galleries 2013

 

Apple, 1966. Plexiglas pedestal, brass plaque, apple, 45 × 6 11/16 × 6 15/16′′ (114.3 × 17 × 17.6 cm), MOMA, NY

 

Tekst: Anna Królikiewicz

Artystka, pedagog, autorka licznych wystaw i instalacji. Doktor habilitowany Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, w której prowadzi Czwartą Pracownię Rysunku, a w poznańskiej School of Form zajęcia Kształt Smaku. W rysunkach i obiektach zajmuje się szeroko pojętą fizycznością ciała i kruchością pamięci, jej ostatnie prace dotykają zagadnień z fizjologii smaku i zjawiska synestezji. Uwielbia karmić.

 

 

 

x

Subscribe to our mailing list

*indicates required