22.05.2015

DESIGN TRENDS: Do It Yourself!

Współczesny design jak w soczewce skupia zmiany, jakim podlega nasza rzeczywistość. Zmienia się sposób, w jaki wytwarzamy rzeczy, w jaki myślimy i konsumujemy. Aby te zmiany wam przybliżyć, rozpoczynamy cykl Design Trends, w którym będziemy pisać o tym, jak to, co dzieje się na globalnej scenie, wpływa na naszą codzienność. Autorka artykułów Justyna Strociak* odwiedza z piórem i aparatem pracownie lokalnych, kreatywnych twórców, oraz zakreśla szerszy, teoretyczny kontekst społecznych zmian. Lektura obowiązkowa!

 

fot. Założyciele Zakładu: (od lewej) Żaneta Przepiera, Zofia Machowiak, Agata Pakieła, Paweł Janowski / Zakład
Tekst: Justyna Strociak

 

Design Trends: Do It Yourself!

Globalizacja, nadprodukcja i hiperkonsumeryzm to hasła, które sugerują przesyt w wytwarzaniu rzeczy. Pomimo to najczęściej wpisywane pytania w przeglądarkach internetowych zaczynają się od słów ,,How to make”. Wydawać by się mogło, że pomysł, by na nadprodukcję odpowiadać tworzeniem, jest nielogiczny. Nic bardziej mylnego! Odpowiedź, której dostarcza rzeczywistość, także wirtualna, mówi stanowczo: Do it yourself! I nakłania raczej do tworzenia niż konsumowania „gotowców”.

Trend samodzielnego wytwarzania jest o tyle interesujący, że ma się dobrze już od ponad 30 lat, a obecnie zaczyna nabierać nowego znaczenia. Nastąpił zwrot z idei tworzenia z szablonów na rzecz kreatywnego wymyślania, dzięki czemu tworzy się kultura odpowiedzialnych konsumentów. Obiekty stają się dla nas coraz ważniejsze. Doceniamy nie tylko ich użytkowość, ale i relację emocjonalną, którą rozwijamy na różny sposób. Jako konsumenci marzymy nawet o kontrolowaniu, choćby w jakiejś części, procesu produkcyjnego. Chcemy, by rzeczy były niepowtarzalne, idealnie do nas dopasowane i wykonane z dbałością.

Szybka wymiana informacji, możliwa dzięki wszechobecnemu internetowi, umacnia w nas kulturę dzielenia się. Użytkownicy globalnej sieci inspirują się nawzajem, dzielą się projektami, udzielają sobie porad nie tylko w skali lokalnej, ale i globalnej. Ma to na nas dopingujący wpływ i napędza do działania. Tworzy się silna potrzeba samorealizacji, która zakłada większą kontrolę nad tym, co dzieje się dookoła. Bierzemy w swoje ręce wszystko, począwszy od naszej przyszłości po skład obiadu, tworzony obowiązkowo z lokalnych składników, które znamy, i od dostawców, którym ufamy. Wartość swoją i innych oceniamy na podstawie tego, co potrafimy stworzyć, a nie na podstawie tego, co posiadamy.

W Polsce kulturę własnoręcznego tworzenia i majsterkowania przeżyliśmy już na skutek ciężkich momentów, z którymi musieliśmy sobie radzić w trakcie trwania poprzedniego ustroju. Pamiętacie Adama Słodowego? Ikoniczna już postać słynnego majsterkowicza dopingowała dzieci i dorosłych do samodzielnego tworzenia, poprzez pokazywanie kreatywnych metod radzenia sobie z brakami rzeczowymi. Pan Słodowy zaznajamiał widownię z prostymi narzędziami i materiałami, z których w domowych warunkach można było wyczarować cuda.

            Obecnie trend DIY rozwija się błyskawicznie. Jak grzyby po deszczu na całym świecie powstają miejsca, w których ludzie mają dostęp do materiałów i maszyn. To tzw. maker space czy  różnego rodzaju laby. Jedno z nich mieści się w Poznaniu na Jeżycach, dzielnicy mocno inspirującej do działania. O Zakładzie opowiedział mi jeden z jego twórców, Paweł Janowski.

 

 

Opowiedz nam o sobie. Skąd wziął się pomysł na stworzenie Zakładu?

Kiedyś zajmowałem się tematami związanymi z komputerami jak programowanie czy projektowanie graficzne, ale od pewnego czasu zacząłem rozwijać się w kierunku majsterkowania. W domu brakowało mi przestrzeni do działania, nie miałem odpowiednich maszyn i narzędzi. Powstał więc pomysł, by stworzyć taką przestrzeń poza domem. Z drugiej strony dużą inspiracją było także to, co dzieje się na świecie. W Berlinie czy w Stanach powstają miejsca takie jak TechSchop czy Maker Space. Założyliśmy ze znajomymi fundację i po cichu liczyliśmy, że trafimy z Zakładem w dziesiątkę, skoro w Poznaniu, a nawet w Polsce, powstawanie takich przestrzeni jeszcze raczkuje.

 

Jak znaleźliście przestrzeń?

Obejrzeliśmy kilkadziesiąt miejskich lokali, ale wszędzie był grzyb, wilgoć, małe metraże, nieciekawe przestrzenie. W końcu nasza znajoma Zosia poleciła nam przestrzeń na terenie byłych Poznańskich Zakładów Graficznych. Weszliśmy, obejrzeliśmy i stwierdziliśmy, że tutaj jest najlepiej.

 

 

Jak działa Zakład?

Zakład dzieli się na cztery obszary funkcjonowania. Pierwszy, tak zwany Makerspace, polega na tym, że działamy w określonych godzinach otwarcia. Można do nas przyjść - bez umawiania się - żeby coś zrobić, zbudować, naprawić. Drugi to szkolenia i warsztaty. Można nauczyć się konkretnych umiejętności: jak się szyje na maszynie do szycia lub spawa. Trzecia działka to co-working. Są osoby prowadzące u nas swoje działalności, mają własne klucze i całodobowy dostęp do Zakładu. Czwarta działka wiąże się z usługami. Jeśli ktoś potrzebuje np. mebli, możemy mu zaproponować ciekawe rozwiązania. Mamy różnych specjalistów, więc jesteśmy w stanie szeroko myśleć nad zadaniami.

 

Jacy ludzie was odwiedzają?

Największą grupą są osoby pracujące, w wieku pomiędzy 25 a 40 lat, które najczęściej 8 godzin dziennie spędzają przed komputerem w biurze i potrzebują się oderwać od rutyny. Przychodząc tutaj, mogą sobie m.in. pospawać. To dla nich czysty relaks! Są też osoby, które przychodzą pomagać. Pomimo, że istniejemy już od roku, jeszcze dużo przed nami do zrobienia. Mamy nasze wewnętrzne misje, z którymi się zmagamy. Teraz na przykład budujemy piaskarkę syfonową i na pewno zbierze się grupa chętnych osób, która będzie nas w tym wspierać. Ostatnio organizowaliśmy warsztaty ,,Seniorzy w akcji” i wtedy byli u nas sami starsi panowie. Otwieramy się na szerokie spektrum ludzi i takie spektrum u nas się pojawia. Są młodsi i starsi, nawet dzieci przychodzą działać.

 

 

Czy na maszynach, które są dostępne w Zakładzie, trzeba się znać?

Dostęp do maszyn jest stopniowany. Nie ze wszystkich można korzystać od razu samodzielnie. W poszczególne dni są dyżury specjalistów, u których można nauczyć się obsługi bardziej skomplikowanych maszyn. Można też skorzystać z organizowanych cyklicznie warsztatów prowadzonych przez fachowców z różnych dziedzin. Kilkoro takich specjalistów zgłosiło się do nas samodzielnie, reszty musieliśmy szukać. Zdarza się, że takich ludzi ciężko namówić do dzielenia się wiedzą, ale to bardzo indywidualna kwestia. Jedni chcą się dzielić, inni niekoniecznie. Warsztaty z szycia prowadzi na przykład pani, która od 20 lat prowadzi pogotowie krawieckie, a warsztaty ze spawania pan Irek, który 35 lat przepracował jako spawacz. Na oba warsztaty jest taki boom, że wejściówki potrafią się rozejść w 15 minut!

 

 

Na jakiej zasadzie wprowadzacie nowe warsztaty?

Część warsztatów tworzy się poprzez zainteresowanie płynące od ludzi. Jeśli co dziesiąta osoba pyta o warsztaty z tapicerstwa albo renowacji mebli to znaczy, że warto spróbować rozwinąć temat.

 

Jak myślisz, skąd się bierze takie zainteresowanie Zakładem?

Myślę, że wpisujemy się w bardzo aktualny nurt, zgodnie z którym ludzie chcą kreować coś swojego, co będzie wyróżniało się z otoczenia. Uważają, że bardzo fajnie jest tworzyć, na przykład swoją markę ciuchową, i po prostu zaczynają to robić.

 

Dziękuję za rozmowę!

 

Zakład pokazuje swoją działalnością, że slogan ,,Zrób to sam!’’ jest żywy i nie traci na znaczeniu. Wpadnijcie tam koniecznie – pospawać, kupić unikalne krzesło, lub po prostu pooddychać atmosferą kolektywnej kreatywności!

 

 

*Justyna Strociak

Studiuje na czwartym roku Industrial Design w School of Form w Poznaniu. W sierpniu 2014 roku razem z Magdą Gąsiorowską została finalistką konkursu dla młodych projektantów Make Me! Kilka miesięcy później razem z czterema koleżankami na zaproszenie Lidewij Edelkoortobserwatorki i badaczki trendów, odbyła kilkudniową wizytę w paryskim oddziale firmy Trend Union, gdzie miała okazję poszerzyć swoją wiedzę na temat obecnych trendów i sposobu ich analizowania. W marcu 2015 razem z Eweliną Rytel, Magdą Gąsiorowską i Aleksandrą Kalinowską ukończyła pracę nad trendbookiem zawierającym inspiracje z dziedziny designu na rok 2016. Praca przebiegała pod okiem Zuzanny Skalskiej.

 

Design Trends

Jako projektantka zauważam silną potrzebę ciągłego obserwowania wydarzeń związanych z projektowaniem. Ich znajomość poszerza spojrzenie na potrzeby ludzi, pomaga jaśniej je zrozumieć i celniej zdefiniować ostateczne formy projektów. Znajomość realiów, w których żyjemy, umożliwia odkrywanie nieistniejących wcześniej sytuacji wymagających innowacyjnych rozwiązań, szczególnie ważnych w świecie biznesu. Ponadto informacje o trendach mogą mieć też znaczenie dla osób chcących bardziej świadomie uczestniczyć w zmianach dziejących się dookoła.

 

 

 

x

Subscribe to our mailing list

*indicates required