31.01.2016

DESIGN TRENDS: Otwarte projektowanie

Czy design zarezerwowany jest dla nielicznych, a na kreatywność trzeba mieć patent eksperta? Współczesny świat pokazuje, że nic bardziej mylnego. Twórczość demokratyzuje się, a udział w wytwarzaniu produktów i usług może mieć każdy. Wystarczą chęci i dobre oprogramowanie.

 

"Jesteśmy świadkami Nowej Rewolucji Przemysłowej opartej na produkcji cyfrowej, która dzięki szerokiemu zasięgowi komputerów i internetu wykracza poza wąskie grono specjalistów i trafia do grupy laików"

 

twierdzi Chris Anderson, do 2012 roku redaktor naczelny opiniotwórczego magazynu WIRED, obecnie współzałożyciel i dyrektor generalny 3D Robotics - firmy zajmującej się produkcją dronów. Nurt Open Design, jak sama nazwa wskazuje, otwiera nowe możliwości tworzenia dla rzeszy entuzjastów i zachęca do kooperacji pomiędzy ekspertami i użytkownikami. Dziś jesteśmy w stanie zastąpować pracę dużych fabryk, produkując rzeczy w warunkach domowych i korzystając z dostępnej technologii.

 

Jak to działa?

“Otwieranie” dostępu do projektów w praktyce polega na dzieleniu się przez projektantów instrukcją do stworzenia produktu. Ta idea na samym początku stała się popularna wśród programistów, a dopiero później pojawiło się zainteresowanie w obszarze produktów. Jak grzyby po deszczu wyrastają portale zrzeszające użytkowników zaangażowanych w tworzenie i dzielenie się pomysłami jak Thingiverse czy MakerSpace. Powstają piękne projekty dostępne dla każdego, kto ma w sobie chęć tworzenia, choćby Mozilla Factory Open Source Furnitures. Kultowym przewodnikiem po otwartym projektowaniu jest wydana w 2011 roku książka Open Design Book, notabene w całości dostępna online pod licencją Creative Commons.  We wstępie czytamy:

“Design przechodzi rewolucję. Technologia umożliwia ludziom tworzenie i rozpowszechnianie projektów, i zarówno profesjonaliści, jak i entuzjaści, używają jej do dzielenia się ze światem swoją pracą. Open design zmienia wszystko: od mebli po sposób, w jaki projektanci zarabiają na życie”

Otwarte projektowanie stawia przed designerami nowe wyzwania i stwarza nowe możliwości. Dotychczasową rolą projektanta było zaprojektowanie obiektu, w mniejszym stopniu przeprowadzenie go przez proces produkcji i wprowadzenie do sprzedaży. Obecnie rola twórcy wykracza poza ten schemat. Projektant musi przemyśleć proces tak, aby zminimalizować możliwość pojawienia się błędów po stronie użytkownika, który, z założenia, jest amatorem pracującym w warunkach domowych. W momencie udostępnienia projektu w sieci projektant musi być gotowy na współpracę - odbiorcy zapewne przyjdzie do głowy milion pomysłów na udoskonalenie produktu czy usługi. Konieczna jest otwartość na wymianę wiedzy po obu stronach, która dotychczas niemalże nie istniała. Ten dialog to zalążek nowej epoki - dzięki niemu staje się możliwe zaprojektowanie produktów, które ze względu na udział konsumentów w procesie tworzenia, znacznie lepiej odpowiadają na ich potrzeby.

Taka interdyscyplinarna współpraca umysłów specjalizujących się w różnych dziedzinach, mających różne doświadczenia i potrzeby, przekracza ramy tradycyjnie rozumianego designu. Powstają procesy i nowe doświadczenia dla użytkowników, budujące nowe relacje z obiektami. Powodując efekty, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

 


Projektowanie relacji

W procesie otwartego projektowania użytkownicy, którzy poświęcą czas na wprowadzanie zmian w pierwotnym projekcie wyrażają w ten sposób aprobatę dla projektu i jego twórcy. Bo czy chcielibyśmy modyfikować coś, z czego nie mamy ochoty korzystać? Przestaje więc być  istotny efekt ,,wow” finalnego produktu, dużo ważniejsze stają się relacje pomiędzy projektantem a grupą odbiorców, co zmienia środek ciężkości projektowania z " wow design” na “we design”.

Dotychczas mało aktywny konsument nastawiony na bierną konsmupcję, w kontakcie z ideą otwartego projektowania ma szanse zmienić się w prosumenta. Prosument współtworzy, nie tylko konsumuje. Dokonując zmian, ulepszając pierwotny produkt lub usługę, użytkownik angażuje się w proces, i staje się tym samym współtwórcą ostatecznego efektu.

W związku z przewidywanymi zmianami na linii projektant - konsument modyfikacji ulegnie też cała struktura produkcyjno-sprzedażowa. Kiedyś w procesie produkcyjnym brali udział m.in. inwestor, producent, projektant, sprzedawca, konsument. W otwartym projektowaniu łańcuch jest znacznie krótszy, oparty głównie na obecności projektanta i konsumenta. Owa sieć zależności staje się bardziej przejrzysta dla użytkownika, który uczestniczy w niej bardziej świadomie.

Rozwój technologii CAM (komputerowe wspomaganie wytwarzania / ang. Computer Aided Manufacturing ) m.in. takich jak lasery CNC i drukarki 3D, sprawia, że umiejętności zarezerwowane kiedyś wyłącznie dla specjalistów stają się szeroko dostępne, a użytkownicy zyskują więcej odwagi by tworzyć, przenosząc wirtualne projekty do trójwymiarowej rzeczywistości.

 

 

Trendy sprzyjające

Wraz z open design rozwijają się nowe nurty, które, ukierunkowane na samodzielne tworzenie i współpracę, uzupełniają się i sprawiają, że ten obszar rynku jest tak istotny. I niekoniecznie wiążą nas z cyfrowym światem. By "otwarcie" projektować, można z powodzeniem pozostać offline. Tu liczy się idea, a nie metoda czy technologia. “Otwarte” trendy to m.in.: Maker Movement (ruch współczesnych majsterkowiczów, zobacz nasz artykuł o poznańskim Zakładzie), Skill Share (wymiana umiejętności pomiędzy ludźmi), Customization (użytkownicy znudzeni masowością chcą dostawać produkty dopasowane do ich potrzeb, tak działa np. polska marka Tylko), Crowdfunding / Crowdsourcing (zbieranie dotacji na realizację projektów poprzez zbiórki funduszy w sieci popularne między innymi dzięki stronie Kickstarter).

 

Palm-it!

Na czym w praktyce polega open design? Aleksandra Szostakowska, studentka wydziału Industrial Design w poznańskiej School of Form stworzyła wrażliwy społecznie projekt ilustrujący ideę otwartego projektowania. Bazuje on na wykorzystaniu coraz szerzej dostępnej technologii druku 3D. Aleksandra zaprojektowała “demokratyczną” protezę dłoni. Koszt jej wyprodukowania wynosi w zależności od rozmiaru od 120 do 150 zł i nie przekracza wysokości udzielanego przez polski rząd dofinansowania na protezę kosmetyczną (obecnie 800 zł).  Zakup specjalistycznej protezy podobnego typu może się wiązać z kosztem sięgającym nawet 100 tys zł, co znacznie przewyższa państwową dotację. Technologia druku 3D, bardzo popularna w projektach open design, pozwala dopasować protezę do indywidualnych potrzeb użytkownika, dodrukować brakującą lub uszkodzoną część lub przerobić ją czy udoskonalić. Proteza nie stara się być repliką ludzkiej dłoni, a raczej narzędziem spełniającym podobne funkcje i ułatwiającym użytkownikowi codzienne funkcjonowanie. Podstawą do stworzenia projektu była przeprowadzona przez Aleksandrę analiza narzędzi i dostępnych na rynku chwytaków do robotów przemysłowych - obiektów, których najważniejszą cechą jest sprawne funkcjonowanie i których forma ściśle powiązana jest z funkcją. W samym sposobie funkcjonowania protezy zaimplementowany jest system cięgien,  inspirowany sposobem działania mięśni w ludzkim ciele, które napinają się by otworzyć i zamknąć dłoń.

 

 

Otwarta przyszłość

W związku z upowszechnianiem się idei otwartego projektowania rodzi się wiele wątpliwości. Sporo kwestii pozostaje dotąd nierozwiązanych: Kto odpowiada za błędy w wykonanych produktach? Na jakiej zasadzie powinien działać model biznesowy pozwalający projektantom wciąż czerpać zyski ze swojej pracy? Co stanie się z projektami, które mają ogromny potencjał, ale nie zostaną docenione przez użytkowników? Z drugiej strony korzyści, których już doświadczamy, pozwalają wierzyć, że wizja nowej rewolucji w przemyśle naprawdę następuje. Open design wpływa na większe zaangażowanie użytkowników w produkt, który staje się bardziej “oswojony” i własny, w związku z tym istnieje duże prawdopodobieńśtwo, iż odbiorcy zwiążą się z nim na dłużej niż z produktem zakupionym w sklepie. Użytkownik może dopasować produkt do swoich indywidualnych potrzeb, a projektant otrzymując sygnały od użytkowników dotyczące projektu będzie w stanie go ulepszać - zbliżając do siebie pomysły projektanta i potrzeby użytkownika.

 

 

Otwieranie dostępu do projektów dla twórców może wydawać się kłopotliwe ze względu na możliwą utratę kontroli. Wydaje się jednak, że obawy bledną przy poczuciu ekscytacji i wizji projektów, które są w stanie wprowadzić na rynek rzeczywistą zmianę i pomoc potrzebującym. Doskonale obrazuje to projekt Aleksandry. Open design to nowy dział w projektowaniu, który ma szanse zupełnie zrewolucjonizować rzeczywistość, otwierając nowe możliwości.

Idea projektowania otwartego na potrzeby odbiorców i zapraszającego do tworzenia całe grupy, może być także bodźcem napędzającym zmiany w innych dziedzinach niż wzornictwo. Sektor publiczny mógłby otworzyć się na zaangażowanie aktywnych obywateli przy pracach dotyczących chociażby kreowania wspólnych przestrzeni. Nie istnieją idealne rozwiązania odpowiednie dla wszystkich. Czemu w takim razem nie moglibyśmy wspólnymi siłami zacząć generować pomysłów, które stałyby się zalążkami przestrzeni bardziej dopasowanych do potrzeb mieszkańców?

John Thackara, autor tekstów i popularyzator designu, resaumuje:

“Otwartość to coś więcej niż komercyjne i kulturowe przedsięwzięcie . To kwestia przetrwania.”

 

Więcej zdjęć z cyklu DESIGN TRENDS na naszym Pintereście!

 

Foto: dzięki uprzejmości projektantów
Tekst: Justyna Strociak


 

 

Justyna Strociak - Ukończyła Industrial Design w School of Form w Poznaniu. W sierpniu 2014 roku razem z Magdą Gąsiorowską została finalistką konkursu dla młodych projektantów Make Me! Kilka miesięcy później razem z czterema koleżankami na zaproszenie Lidewij Edelkoort, obserwatorki i badaczki trendów, odbyła kilkudniową wizytę w paryskim oddziale firmy Trend Union, gdzie miała okazję poszerzyć swoją wiedzę na temat obecnych trendów i sposobu ich analizowania. W marcu 2015 razem z Eweliną Rytel, Magdą Gąsiorowską i Aleksandrą Kalinowską ukończyła pracę nad Trendbookiem zawierającym inspiracje z dziedziny designu na rok 2016. Praca przebiegała pod okiem Zuzanny Skalskiej.

 

DESIGN TRENDS

Jako projektantka zauważam silną potrzebę ciągłego obserwowania wydarzeń związanych z projektowaniem. Ich znajomość poszerza spojrzenie na potrzeby ludzi, pomaga jaśniej je zrozumieć i celniej zdefiniować ostateczne formy projektów. Znajomość realiów, w których żyjemy, umożliwia odkrywanie nieistniejących wcześniej sytuacji wymagających innowacyjnych rozwiązań, szczególnie ważnych w świecie biznesu. Ponadto informacje o trendach mogą mieć też znaczenie dla osób chcących bardziej świadomie uczestniczyć w zmianach dziejących się dookoła.

 

x

Subscribe to our mailing list

*indicates required