Menu Zarezerwuj
Puro Mag

KRAKÓW: Smak w kieszeni. Rzecz o najmniejszych knajpkach Krakowa

14.07.2017 City

Atmosfera jak z babcinej kuchni skrzyżowanej z salonikiem cioci Wandzi. I tyle samo miejsca: niewiele. Za to smak - wyjątkowy! Jak gdyby wszystkie kulinarne sekrety i intencje zawrzeć w jednej, esencjonalnej, parującej misce strawy.

Małe i jeszcze mniejsze bary powstają w Krakowie jak grzyby po deszczu. Nie usiądzie tu pułk żołnierzy ani autobus turystów z Japonii. Ale to właśnie w nich - w tych niepozornych, a czasami dizajnerskich perełkach - znajdziecie dziś najlepszą kuchnię w Krakowie, a za barem samych właścicieli. Bo kieszonkowe bary to z jednej strony to ekonomiczna konieczność, z drugiej - poszukiwanie jedynej w swoim rodzaju intymnej więzi pomiędzy właścicielem, kucharzem a gośćmi. Zajrzyjmy więc do tych mikro przybytków smaku i zwąchajmy, co też tam pyrczy na gazie.

Pizzeria Vicenti
ul. Szewska 27

Niech Was nie zmyli adres, bo próżno szukać tego lokalu na podanej na Facebooku ulicy. Maciupeńka pizzeria przycupnęła dwa metry od wejścia do Bunkra Sztuki i wchodzi się do niej od Plant. Wnętrze to trzy stoliczki przykryte obrusikami w czerwoną kratkę. Ot, zdają się czekać na Królewnę Śnieżkę. Jest też lada, a na niej blachy z pizzami. Jedynym obsługującym jest łysy właściciel, który w latach 80-tych praktykując w Rzymie stał się prawdziwym, włoskim pizzaiolo. Cierpliwie wyjaśnia, dopytuje o gusta, chętnie zrobi coś na zamówienie. Jest więc genialna pizza z ziemniakami i rozmarynem, z pyrami i szynką, z suszonymi pomidorami i kaparami, klasyczna z salami, ale też fikuśna jak na polskie podniebienie z karczochami i anchois. Uraczą nas tu bardzo dobre ceny: sok z pomarańczy kosztuje 5 zł, a każde 10 dkg pizzy 3,50 zł, niezależnie od składników. 

 

Turkish Food in Krakow
ul. Śliska 9a

Lokalik, bo tylko tak można określić to wnętrze, składa się głównie z części kuchennej wydzielonej ladą, zza której z niezmąconym spokojem i uśmiechem od ucha do ucha wydaje dania Turek, były wykładowca na uniwersytecie w Analaji. Są też trzy stoliki, co daje w sumie sześć miejsc siedzących. Wegetariańską specjalnością zakładu jest piyaz, sałatka z fasoli, czerwonej cebuli z zielonym chilli i mnóstwem pietruszki. Zaś mięsną - kavurma - przysmak z rodzinnego miasta właściciela. To cielęcina duszona na patelni, z dużymi kawałkami cebuli i doprawiona na ostro. A wszystko to nieodmiennie podawane jest z ajranem (rodzajem lekko słonego kefiru) i chrupiącą bułką. Na deser można zjeść baklavę i popić mocną, potężnie słodką turecką herbatą. Koszt posiłku to ok. 20 zł.

La Baguette
ul. Meiselsa 8

Najmniejsza cukiernia w Krakowie. Lwią część zajmuje lada chłodnicza zastawiona oszałamiająco pięknymi ciastami, tortami i przeróżnymi słodkościami. Półka do odstawienia filiżanki, dwa stoliki i ława dopełniają wnętrze. Miejsce stworzyły dwie kobiety - Justyna i Magda - z miłości do słodyczy i ryzyka. Ich ponadczasowymi hitami są sernik, brownie, muffiny, tarta mascarpone z domową konfiturą malinową bez cukru i piszinger. Od czasu do czasu pojawiają się nowe tarty: Solony Orzeszek lub Cytrynowa z mango. Niektórzy jadą pół miasta, żeby kupić bezę Pavlova! Można tu napić się kawy i lemoniady, a jak jest pogoda, na jednej z dwóch poduszek posiedzieć w witrynie.

Rafet Köfte – Najlepsze Klopsiki w Krakowie
ul. Legionów Piłsudskiego 2

Miejsc siedzących niewiele, może z dziesięć, wszystko tu proste, nieco tandetne, ale za to jedzenie...! Ale po kolei. Czymże są te klopsiki? To małe kotleciki z mielonego mięsa, zwane kofta, czasami kofta kebab, okrągłe lub w kształcie cygara, mogą zawierać w środku praktycznie wszystko - od baraniny, przez kurczaka, ryby, krewetki, aż po warzywa. Tu podają je w bułce, z pomidorami w plasterkach, sowicie oprószone pietruszką. Można zamówić też koftę w zestawie z ryżem lub frytkami, cebulą, tortillą, pomidorem, sosem i przyprawami, i dodatkowo turecką sałatką z ogórków, pomidorów i cebuli z dodatkiem cytryny. Cena za najbardziej obfity posiłek nie przekroczy 25 zł.

SmokeGod. Coffee & cigarettes
ul. Bożego Ciała 22

Tu robimy mały wyjątek - bo nie serwuje się tutaj jedzenia - ale ze względu na unikatowość koncepcji lokal zasługuje na odnotowanie. Można tu zaopatrzyć się we wszystko, co potrzebne jest do skręcania papierosów, z papierosami włącznie, kupić kawę i napój z niekończącej się listy soków, oranżad i niewiadomoczego. Atutem miejsca jest niewątpliwie miniaturowa palarnia i dobra muzyka. Otwarte, uwaga: od 7 rano do 23. Ech, Kraków...

La Pizette Di Rebecca
ul. Meiselsa 9

Szczerze? Nie ma na czym tu siąść. Można za to stać i opierając się o poleczkę patrzeć w telewizor lub podziwiać jak rodowity Sardyńczyk zgrabnie zagniata miniaturowe pizze. Bo są one wielkości talerzyka śniadaniowego, z obowiązkowym sosem pomidorowym, ogromną ilością mozzarelli i tym, co sobie człowiek głodny dobierze: salami, pieczonymi bakłażanami, mortadelą czy włoską parówką. A wszystko to od 6 zł.

 

Czy to już wszystko?

Właściciel malutkiego baru na Kazimierzu o powierzchni 18 metrów kwadratowych opowiedział mi kiedyś taką historię. "Stoję sobie za barem i obsługuję ośmiu gości, bo tyle się ich tu mieści. Nagle otwierają się drzwi i wchodzi szeregiem 6 osobowa rodzina. Mija bar i otwiera drzwi, które prowadzą do WC pracowniczego. Niestety wszyscy się w nim nie zmieścili. Ostatni odwrócił się i zapytał „Czy to już wszystko?”

Nie, nie wszystko :) dalszy ciąg smakowitej opowieści o kieszonkowych barach Krakowa znajdziecie za miesiąc na łamach PURO Magazine. Dla rozbudzenia apetytów i ciekawości publikujemy mapkę ze wszystkimi wytropionymi przez nas knajpkami. A może coś przeoczyliśmy? Dajcie nam znać, a z chęcią przetestujemy i opiszemy!

Tekst: Kasia Pilitowska
Ilustracja: Foxtrot Studio
Zdjęcia: dzięki uprzejmości lokali




Similar articles

WROCŁAW: Nad Odrę!
30.03.2017 City

WROCŁAW: Nad Odrę!

PURO Mood for FOOD: Zimny drań. O lodach: Subiektywna historia chłodzenia ciała
20.07.2015 City

PURO Mood for FOOD: Zimny drań. O lodach: Subiektywna historia chłodzenia ciała