Menu Zarezerwuj
Puro Mag

KRAKÓW: Kobiece miejsca

24.03.2017 City

Artykuł ten nie będzie recenzją filmu „Sztuki kochania”, ba, nie będzie też legendą intymnej mapy kobiecego ciała. Wskaże za to bezbłędnie drogę do miejsc, gdzie kobieca dusza czuje się jak ryba w wodzie. W naszym przypadku będzie to kobiecy soul po krakowsku. Pytanie, gdzie umawiacie się na wino, kawę, śniadanie czy nocne hulanki, zostało rzucone na forach portali społecznościowych, w których kobiety reprezentuje kilka pokoleń. A oto co z tego wynikło.

Intymnie wśród książek. Lokator i Literacka

To miejsce peregrynuje od dekady po różnych adresach. Lokator zmieniał miejsce już ze cztery razy. Na szczęście osiadł już na zawsze, mamy taką nadzieję, przy ulicy dziś bardzo modnej, Mostowej. To trakt, którym amatorzy zdjęć i spragnieni romantycznych widoków na Kładce Bernatce, ciągną tysiącami. Jednakże Lokator, gustownie urządzona księgarnio-kawiarnia, stanowi na nim oazę spokoju. Książek tu po sufit, dobór wydawnictw poczyniony z rozmysłem i gustem. Są tu komiksy, niszowe wydawnictwa, półki z pięknie wydanymi książkami dla najmłodszych, regały z poezją i albumami. Wśród nich maleńki bar serwujący znakomitą herbatę, kawę i domowe ciasto. Spotkać tu można pisarzy, dziennikarzy, artystów i mamy z dziećmi.

Literacka to świeżynka na mapie Krakowa, powstała przy Krakowskiej. Tu też, w nieco eklektycznym wnętrzu - czegóż tu nie ma! - na fotelach z różnych epok, siedzą miłośnicy książek i intymnej atmosfery. Czasami robi się tłoczno, kiedy tuż przed spektaklem - nad kawiarnią działa Teatr Nowy - widzowie koniecznie chcą się napić kawy czy wina. Nie dziwota, - w barze serwują dobre, w przyzwoitej cenie, wino oraz smaczne przekąski. Hitem są domowej roboty wegańskie praliny z daktyli oprószone gorzką czekoladą lub kokosem. Dodać należy, że topografia miejsca sprzyja intymnym pogaduchom. Pełno tu labiryntowo ułożonych regałów, ślepych zaułków i jest też podniebna antresola, najchętniej wybierane miejsce przez dziewczyny.

Marysia napisała tak: ”Bardzo zacna kawiarnia Literacka na Krakowskiej. Intymnie wśród książek. Dobre coś do przekąszenia. Łatwy dojazd i parkowanie”. Ach ten kobiecy pragmatyzm...

Lokator, Mostowa 1
Literacka, Krakowska 41

Francuski łącznik. Bonjour Cava 

Urocze bliźniacze kawiarnie o niewymuszonych wnętrzach, przypominających prowansalskie domy, w których przesiadują studentki, studenci i pracownicy uniwersyteccy. Tak wyszło, że wszystkie trzy siostry sąsiadują z krakowskimi uczelniami. I dobrze! Jedzenie jest smaczne, sami pieką chleby, bułki do kanapek, tarty i ciasta, niedrogie i zawsze świeże. Można tu spokojnie porozmawiać nad małą czarną z ekspresu lub aeropressu.  

Aga napisała: „Ja lubię Bonjur Cava na Piłsudskiego. Przytulnie, dobra kawa, wypieki, sałatki. Można spokojnie pogadać”. Lapidarnie, ale o to chodzi!

Bonjour Cava 
Piłsudskiego 5
Warszawska16
Dolnych Młynów 10/7c

Dobre śniadanie dobre na smutki. Wesoła Cafe i Nad & Greg

Wesoła Cafe to legenda, a właściwie bajka o jedzeniu dobrym dla ciała i duszy. Może dlatego już od 7 pełno tu rozgadanych dziewczyn zajadających się śniadaniami i pijących kawę. I tak do wieczora. Rozmowy, kawa, rozmowy. A wszystko to na pistacjowych pluszowych siedziskach, w anturażu surowego drewna i pięknej zastawy. Po drugiej stronie miasta, w Podgórzu, działa od niedawna Nad & Greg, prowadzona przez małżeństwo polsko-francuskie, klasyczna francuska cukiernia. Śniadaniowa perełka - dla tych, którzy przepadają za słodkim rozpoczęciem dnia. Zestaw śniadaniowy komponuje się tu samemu wybierając pomiędzy magdalenkami, bułeczkami z pistacjami, malinowymi lub migdałowymi croissantami podanymi z domową konfiturą i dwoma rodzajami kawy. Idealnie na kobiecy tandem pogaduszkowy.

Kasia: „A na pogaduchy z przyjaciółką, szczególnie jak smutno, to Wesoła.  Nawet jak myślę, że nic mnie nie rozweseli, to oni potrafią. Cała ekipa tam się musi bardzo lubić, bo fajną atmosferę w pracy czuć i przenosi się to na klientów. I robią milion serduszek na cappuccino jak Ci smutno. Muzyka świetna i na tyle cicha, że można rozmawiać, a na tyle głośna, żeby być niesłyszalnym przez innych.”

Agnieszka: „Oba te miejsca łączy niezobowiązująca atmosfera i dobra kuchnia na poziomie, czuję się tam dobrze zarówno w trampkach bez make up-u jak i w wieczorowym wydaniu. Dla mnie to klucz, nie lubię się na siłę stroić, jak nie mam na to ochoty.”

Wesoła Cafe, Rakowicka 17
Nad & Greg, Rynek Podgórski 11

Kawiarniana dekadencja. Mostowa ArtCafe i Bunkier Cafe

Dwa końce miasta, skrajnie odmienne wnętrza, ale łączy je to samo: dobry klimat do rozmów. Bunkier Cafe, niezwykła kawiarnia na mapie Krakowa, której wnętrze stało się częścią Plant. Tu drzewa nie wyznaczają granicy, lecz harmonijnie łączą stoliki i krzesła z tym, co naturalnie zielone. A wystrój, jak to mawiają, galicyjski. Mebelki nie do pary, serwetki ręką babuni dziergane, metaloplastyka rodem z lat 80. i drewniana podłoga latami wytarta. Za to karta śniadaniowa bogata: ciasta, lody, kawa. Jest nad czym się pochylić i czym posilić. Gwar, rwetes, przyciszone rozmowy i, tak, tak, dym papierosowy. Wymarzone miejsce na poranne zwierzenia i wieczorne pochlipywanie w kobiecym gronie. W Mostowej ArtCafe inaczej, nowocześnie, ascetycznie, artystycznie. Niewielkie miejsce z małą galerią malarstwa i symbolicznym ogródkiem na zewnątrz, za to z widokiem na Kładkę Bernatkę, neogotycki ceglany Szpital Bonifratrów i Plac Wolnica. Jest co pić: rzemieślnicze piwa i cydry oraz zagadkowe owocowe wina. Wspaniale jest tu się zaszyć w ciągu tygodnia na dłużej. Dyskretny barman jest gwarantem kobiecych tajemnic.

Beata napisała: ‘’Bunkier Cafe i jego wspaniały gwar sprzyjający dyskusjom na każdy możliwy temat”.

Mostowa Art Cafe, Mostowa 8
Bunkier Cafe, pl. Szczepański 3a

Wieczorową porą. Mercy Brown i Sababa

Te dwa cocktail kluby łączy wszystko, choć siostrami syjamskimi nie są. Marcy w centrum, Sababa na Kazimierzu, wieczorową porą przyciągają tłumy, mimo, że do tej pierwszej wpuszczją tylko 70 osób. W czym tkwi diabeł? Ano w szczegółach! Wnętrza dopracowane w każdym calu. Mercy Brown to miniatura amerykańskiego baru z lat 20-tych, z wystrojem nawiązującym do czasów prohibicji. Pluszowe czekoladowe fotele, kryształkowe lustra, ciężkie aksamitne kotary z kutasikami i miedziany bar. Dają tu burleskę i gra muzyka na żywo rodem z „Kabaretu”. Sababa - po izraelsku znaczy „Zarąbiście” - mieści się w XVI wiecznej kamienicy na Kazimierzu, dlatego pełno tu oryginalnych elementów z piaskowca, które sprytni dizajnerzy połączyli z nowoczesnymi meblami i kolorami: czernią, złotem i bielą. Punktem centralnym, oświetlonym żyrandolami utkanymi z miedzianej siatki, jest bar. I tu i tu bary, a za nimi eleganccy barmani pod muszką, którzy wyczarowują niesamowite drinki. Przy nich (drinkach i barmanach) panie zapominają o troskach dnia powszedniego i stają się księżniczkami.

Agata napisała: „Mercy Brown idealne miejsce na rozmowy o rozterkach sercowych przy drinku skomponowanym specjalnie dla Ciebie, i to jakim! Albo na tak zwany biforek, żeby złapać stosowny nastrój na kontynuację wieczoru. Choć ja mogłabym wieczór kontynuować również tam, bo muzyka stosowna ku temu i nawet scena jest”.

A Magda tak: „Otóż po ostatnim piątku w Sababie, ja plus 4 koleżanki, mogę stwierdzić, że to miejsce wybierane zdecydowanie przez kobiety. Stosunek pań do panów, wyłączając barmanów, to jakieś 70 do 30%. Myślę, że czynnikiem głównym, oprócz koktajli, które jednak chętniej pijane są przez kobiety, są właśnie Ci wcześniej wspomniani barmani”.

Rozmowom kobiecym jednak towarzyszą dyskretnie lub - dyskretni -  panowie.

Mercy Brown, Straszewskiego 28
Sababa, Szeroka 2

Kobieca od wieków. Piwnica Pod Baranami.

Prawdopodobnie została stworzona w siódmym dniu tygodnia przez Wszechmocnego. Jak sięgnąć pamięcią to była i nadal jest – Piwnica Pod Baranami. Jej magia nic nie straciła na blasku, a labirynt korytarzy, już mniej okopconych niż pięć dekad temu, pobrzmiewa kobiecymi głosami. Pewnie z myślą o kobietach część Piwnicy stała się siedzibą Stowarzyszenia “Kobiety i wino”, co przyniosło wyraźny renesans na półkach w barze. Już nie wódeczka, a dobre wina towarzyszą spotkaniom w kobiecym gronie.  

Paulina napisała: „Ja uwielbiam kobiece pogaduchy w Piwnicy pod Baranami: w drodze do Kina pod Baranami, lub po seansie, żeby omówić emocje przy winie. Jest też piękna studentka, wystylizowana na lata 60., która przychodzi w przerwie między zajęciami, sama lub z koleżankami, i zawsze prosi o puszczenie piosenek Ewy Demarczyk. Jest regularnie spotykająca się popołudniami grupka wesołych pań około 50-ki zgromadzona wokół kubeczków z grzanym winem. Jest energiczna, długowłosa blondynka, która umawia się w Piwnicy na partię szachów. Zawsze wygrywa. Te wszystkie dziewczyny i kobiety w różnym wieku mają swoje ulubione stoliki, fotele, napoje i muzykę - miło jest widzieć, że wracają jakby "do siebie".

Piwnica Pod Baranami
Rynek Główny 27

zdjęcia: dzięki uprzejmości lokali

Similar articles

Dobry wieczór we Wrocławiu!
24.09.2014 City

Dobry wieczór we Wrocławiu!

PURO MOOD for Books: Beautiful Details
06.06.2016 City

PURO MOOD for Books: Beautiful Details